poniedziałek, 30 marca 2015

Szukamy dalej...

Szukając lepszego jutra- w niedzielę trafiliśmy do rezerwatu czapli siwej, gdzie gniazdują i żerują-
ale można było zobaczyć:
Zimorodek, łabędzie i wijące się- jadowite - żmija zygzakowata- jeszcze na szczęście tylko na zdjęciu.


 dojść nad Odrę
 znaleźć ślady poszukiwanych wcześniej bobrów

 zobaczyć można delikatne oznaki wiosny
 albo bunkier, wcale delikatny nie jest ;-)




 a i stare drzewa pełne nadal życia
 Jak widać Ornitolog Magdalena ma swoje zdolności przyciągania ptactwa




Zdjęcia i spędzany czas to jedno, a drugie to życie....... czy na tym ma ono polegać, że każdy musi dostawać w kość i to tak, że odechciewa się wszystkiego..... nie dość że chore dzieci, brak pracy, różne zdarzenia emocjonalne, to rozpadające się związki, to brak czasu na choć chwile radosnego życia......
A czas ucieka, chcesz zwolnić, nie da się, spirala życia nakręca się bardziej......
dobra znowu wyrwane myśli i walka jaką toczę ze sobą i próba zrozumienia dlaczego tak jest....

piątek, 27 marca 2015

Szukamy...

Nie lubię narzekać, a już najrzadziej na blogu Magdaleny staram się pokazywać tylko dobre strony, ale uwierzcie nie jest lekko, w szkole brak nadal osoby do pomocy- daje taki efekt- że Magdalena ma stracony czas- nie wiem np.: dlaczego jedne dzieci mają zajęcia wyrównujące dlaczego Madzia nie ma- bo tak.
Asystenta Madzia nie dostała nawet na czas zajęć szkolnych, nasza walka z codziennością przybija tak,
że nie chce się pisać. Zatem idziemy szukać lepszego jutra.....
Udanego weekendu Mili Czytający

środa, 25 marca 2015

Piękna pogoda

Zatem w domu siedzieć szkoda. Jeszcze niedawno Magdalena bała się koni- teraz niemalże codziennie jesteśmy u Ani, a Magdalena zaczyna dzień, i kończy opowieściami o koniach, lub oglądaniem ich zdjęć, czy swoich filmików z hipoterapii
 Do jednego Magdalena chyba się nie przekona- ale to mnie nie dziwi- do karmienia koni z ręki- chrapy są miłe w dotyku, ale ślina i marchew w połączeniu już nie ;-)



wtorek, 24 marca 2015

Wiem, ze Wszyscy wiedzą ....

Wiem, ze wszyscy wiedzą, ze wiosna przyszła, wpisy na fb, czy wklejane zdjęcia w Google, jasno o tym głoszą ;-). Ale i z naszych obserwacji wynika, ze wiosna już jest: odleciały gawrony, szpaki przybrały godowe piórka i słychać ich trele- właśnie takie wiosenne, czajki stadnie przelatują z nad Odry do stawu w Miłoszycach, w lesie o 5.00 rano, gdy nie ma jeszcze jedzonka- ptaki głośno i pięknie śpiewają- jest już wiele gatunków, po dachu biegają pliszki,
a wśród tui widać już rudziki i mysikróliki. Kosy budują gniazda, a gołębie w parach bawią się
w ganianego ;-)
Trochę gorzej z budzeniem się roślin- jest sucho i nieśmiało widać tylko krokusy, pierwiosnki, hiacynty
i wyglądające tulipany- to tak z naszego ogródka.
Mimo przeziębienia i straszliwego kataru robimy co lubimy :-) Szymek ma swoją upragnioną lornetkę, dzięki, której możemy podglądać ptaki- a wcale to nie jest takie proste ;-).

 czasami- też udaje się Pannie poleżeć ;-)
 aby zaraz potem wsiąść na rower ;-)
 czy powitać wiosnę na zielono
W codziennym życiu jest mnóstwo zabawnych i takich normalnych dialogów- są coraz dłuższe, ciekawsze, czasami zabawne jak np.:
wracamy ze szkoły- Magdalena wyje...
- Madziu co jest?
- nic, jestem wilkiem, hmm głodnym wilkiem...
- wilkiem?
- była pełnia, a wilk nie zjadł w szkole obiadu.......

oczywiście to tylko początek, nie pamiętam już co było dalej- 20 min jazdy samochodem z Oławy do domu. Są i inne nowe nie tylko schematyczne, są rozbudowane, ale rzadko się zdarza aby Magdalena
w szkole powiedziała, że chce pić.....robi to tylko gdy wsiądzie do auta: mamo daj mi wodę, albo kakao,
w zależności co widzi.....
Jeszcze jedna ważna sprawa- moje dzieci zaczynają znowu bawić się razem!!! choć chwilę, ale Szymek wymyśla coś co Magdalenie się podoba i razem spędzają czas- a mama może coś zrobić cokolwiek,
a nawet na chwilę się położyć...
A swoją drogą dziękuję Iwonie i Gosi- za telefony i rozmowy w kwestii dojrzewania Panienek- One wiedzą co znaczy dojrzewanie naszych Dziewczyn....

Wczoraj konie, dzisiaj Wrocław- i zajęcia z P. Oksaną
dobrego dnia i wiosny w sercach
od Aniołków

środa, 18 marca 2015

A tak krótko

Wpadam ostatnio do Fundacji z rachunkami, serdecznie pozdrawiam z tego miejsca Wszystkie Te Cudowne Osoby, które od 7 lat dbają o środki Madzi i wspierają w różny inny sposób.
I jak zawsze miła rozmowa o pasji Szymka i Jego rozwoju, oczywiście o Madzi, o nas.....
zatem:
- co słychać u Madzi?
- a nic idzie do przodu, a poza tym DOJRZEWA, ech
- a to źle?
- nie skąd, wspaniale, tylko mi jakoś sił brakuje ;-)
i wszyscy śmiejemy się- tak, to ważne umieć się śmiać z własnego życia, jeżeli nie chce się zwariować.
 I robić też to co się lubi, nam się to udaje :-)




 a resztki marchewek, selera, jabłek, po zrobieniu soków przywozimy zwierzakom
A przy okazji Malowanie auta nr2:




Zatem i dla Was niech wiosna jest radosna

piątek, 13 marca 2015

Piątek 13-go :-)

Jak zawsze dzień udany i miły, chociaż niektórzy nie wychodzą z domu bojąc się piątku trzynastego ;-)
Dzisiaj niemile zaskoczył nas tylko zimny deszcz, gdyby był ciepły skakałybyśmy jak zwykle po kałużach ;-)
a co za tym idzie nie było dzisiaj jazdy konnej, ale była wczoraj :-)

Magdalena zaczyna mnie zaskakiwać coraz bardziej, nie tylko robieniem zdjęć, ale niedawno bała się konia nakarmić, wyczyścić, a dać Opcji buziaka, i przytulić się do chrap- to w ogóle byłby cud...., a jednak cuda zdarzają się coraz częściej :-).
A teraz słów kilka dla Rodziców... będących na początku naszej drogi.....- Pamiętajcie ćwiczenia mowy i pisania to nie tylko zajęcia logopedyczne, a przede wszystkim "zestaw wielu" terapii, integracja sensoryczna, odruchy...., to nie tylko ćwiczenia buzi, ale przede wszystkim dłoni i stóp,praca na receptorach....., właściwie praca na wielu poziomach. I otwarcie powiem- nie ma jednej terapii, która w przypadku Magdaleny i wielu naszych dzieci dałaby jakiekolwiek efekty, gdybyśmy nie pracowali na wielu poziomach- a najważniejsze- nie czekać, aż dziecko "wyrośnie z tego" terapię trzeba zaczynać możliwie najwcześniej :-)
Dobra- już się nie wymądrzam- ale tak mnie naszło- jak pewien Tato żalił się, ze muszą zrezygnować
z jednego ośrodka, bo w drugim usłyszał, że tylko oni pomogą.......- bzdura, brednie, kłamstwo !!!!!

Zatem mowa Magdaleny to terapia odruchów twarzy, to neurostrukturalna, to arteterapia,
to zajęcia z integracji sensorycznej, to zajęcia z logopedą, pedagogiem....... muzykoterpia,
to praca na całym ciele i umyśle, ale z głową :-)
Dlatego są takie efekty pracy z Panią Oksaną- Jej wiedza i umiejętności wydobycia z Madzi najwięcej
 to jedno, a drugie praca nad ciałem- od zawsze, systematyczne terapie z wspaniałymi Ludźmi, właśnie P. Oksana, nasz Zawodowiec z SI- Monia- która po raz pierwszy usłyszała- że na zajęciach Madzi się podobało- od Madzi właśnie- świadomie i rzeczowo :-)



- a i Inni Cudowni Ludzie na naszej drodze kiedyś i dzisiaj już 11,5 roku, a w domu matka przez wiele lat była terapeutą...- dzisiaj jestem już tylko szoferem ;-)

aaaa byłam w ulubionej aptece po leki- jak zwykle z dnia na dzień keprra i trileptal zdobyty- portfel lżejszy- o ponad 400zł- to tak o refundacji leków przeciwpadaczkowych...........
udanego weekendu

środa, 11 marca 2015

Wiosna?

Kolejna próba napisania posta..., właśnie wszystko mi się skasowało. w ogóle jakieś dziwne rzeczy ostatnimi czasy mi się przytrafiają...., to samoczynnie wczoraj otwierająca się szyba podczas jazdy/ oczywiście dzisiaj jak pojechałam sprawdzić co się dzieje- wszystko było ok. Wczoraj wieczorem wycieczka do serwisu skody, bo świecą mi się kontrolki, które nie powinny się świecić- myślałam,
że to kwestia pompy paliwowej, a tu .... duże wydatki przede mną...., a teraz nie mogłam otworzyć bagażnika.... wrrr
Miało być o wiośnie- dzisiaj spadł pierwszy deszcz, świat z mojego okna zrobił się czystszy/dygresja dla Osób uwielbiających moją kuchnię :-)/ nie dlatego, że umyłam okna, po kolejnym przypaleniu jedzenia ;-)/, ale jakby ów deszcz zmył szarość zimy, a o piątej rano śpiewały już ptaszęta- sikorki, kowaliki, kosy i gołębie. Kwitną pierwiosnki, krokusy, cebulica syberyjska ma już pączki, robi się kolorowo, choć nie tak jak- podjazd przed domem....- deszcz zmył farbę z samochodu.
Wyjazdy i zajęcia weekendowe pewnie kiedyś jeszcze pojawią się w rozszerzeniu, ale dzisiaj chcę Wam powiedzieć- napisać- mimo wielu stereotypii Magdalenki, Panienka rozwija się -
o zajęciach u P. Oksany, wspominałam niejednokrotnie, ale chociażby po tych terapiach widać jak z zajęć, na zajęcia powiększa się zasób słownictwa, jak wypowiedzi są wyraźne, jak samodzielnie i z własnej inicjatywy tworzy, przy okazji pisząc do zadań swoją ulubioną literkę A, potem ową wycina nożyczkami......, Ci którzy mają zdrowe dzieci/ dobrze, że Je mają/ nie są w stanie pojąć, jak można zachwycać się pisaniem
i samodzielnym wycinaniem- można- uwierzcie można, bo to nie przychodzi naturalnie, samo z siebie, to po prostu ciężka praca terapeutów, rodziców a u nas Jeszcze wiele dobra dzieje się dzięki Szymonowi- młodszemu, a jednak starszemu Bratu......A przede wszystkim to ciężka praca Magdalenki


Tylko ja jestem jakaś zmęczona, leki niszczą organizm....., jutro kolejna wizyta, kolejne badania i kolejne decyzje....

poniedziałek, 9 marca 2015

uff- weekend skończył się

Teraz w skrócie:
Był Dziadek Janek i opowiadał o swojej podróży do Ziemi świętej
Mamy już alby, do komunni


była piękna pogoda
było przedstawienie kukiełkowe- Rumcajs i Hanka- w naszej bibliotece w Czernicy

były spacery
była wycieczka do Kłodzka- do twierdzy


była jazda konna- mama uczy się dalej- kłusowanie na lonży rozpoczęte i żart na fb

było malowanie samochodu- w końcu wiosna

dobrego dnia- obiecuję rozszerzyć wpis- ale jadę malować włosy ;-)

czwartek, 5 marca 2015

Nie

NIE
Ech i mam w domu Nastolatkę z kolejnym buntem, cieszę się, ze się rozwija i ma swoje zdanie, ale psia kostka życie zaczyna być coraz trudniejsze, bo jedno to ciągłe nie- na wszystko, siedzenie z nogą na nogę i żądania swojego, a drugie - nie wykonywanie obowiązków, czy wyrównywanie braków przy tym nieharmonijnym rozwoju- czyli praca i rehabilitacja zaczynają być niemalże jak podróż w kosmos. Może macie jakiś pomysł, sposób na osiągnięcie celu rodzica, choć uwzględniając zdanie Dziecka?
Mi zaczyna brakować pomysłów i coraz bardziej siadają mi nerwy...., a może to przesilenie wiosenne u mnie ;-)
Chociaż nie mogę powiedzieć, że jest zupełnie katastrofalnie, bo jeżeli tańczymy i gramy 
w piłkę, to udaje się czasami przemycić pewne zadania, ale to odbijanie się....i rzucanie jedzeniem, coraz większa siła przy chęci zajrzenia do obcej torebki.....- tego nie było już, wróciło z siłą nastolatki,
czy w Kościele Jej upór i siła niemalże mnie przewróciły.....
Dobrze, ze choć Konie są wielką radością....niezależnie od pogody

Tak- tracę siłę i sens wszystkiego, ale nie mogę się poddać ...., bo Kto, jak nie Matka te siły ma mieć?????
Pewnie moje błędy też mają tutaj znaczenie- krótko brak konsekwencji i czasami uległość dla świętego spokoju dodają Pannie sił, wiem, że jak,  nie ma jasnych granic- na stałe, to psuje nas wszystkich, ale sami wiecie, ze życie to nie schemat i czasami po prostu dlatego, że muszę coś zrobić odpuszczam.....
A teraz chwila rozrywki ;-)
video
Oj matka ruszasz się jak słoń w składzie porcelany ;-)
Nawet moje ukochane kwiaty nie cieszą..., znając przyczynę ich dostawania......
Tak mam koszmarnego doła, idę poszukać wiosny....

poniedziałek, 2 marca 2015

Melancholia.....

Jakiś dziwny czas nastał, wzięło mnie na wspomnienia i rozterki związane z przemijaniem
i ucieczką dni, tygodni, miesięcy i lat, że to życie jest wielką orką i tych chwil radości, szczęścia i spełnienia jest tak niewiele, a może dlatego staram się nimi cieszyć, chociaż coraz bardziej jestem zmęczona i hmm stara.
Madzia zawsze lubiła oglądać zdjęcia i tak jest do dzisiaj- lubię Jej komentarze jest to takie miłe i słodkie jak razem oglądamy te zdjęcia, ale każde zdjęcie dla mnie jest jak gdyby powrotem w minione....
Przecież to było chwilę temu..., nieświadomi, szczęśliwi, że wreszcie jest upragniona Dziecina.......,
A dzisiaj ta Dziecina ubiera już moje szpilki
Wtedy robiliśmy swoje i dzisiaj również nie poddajemy się, wtedy były pytania, dzisiaj jest ich jeszcze więcej......, ale sił i zdrowia ubywa.... Wtedy nie zdawaliśmy sobie sprawy, jak nasze życie będzie inne
o tego jakie znaliśmy....
Wtedy Magdalena nie spała w nocy zbyt wiele, hmm dzisiaj mimo podawania melatoniny jest podobnie, chociaż sen jest krótki, to twardy i daje wypoczynek Madzi, dzięki temu, w ciągu dnia ma jeszcze więcej siły;
w szkole dzieci- które są już dostrzegane przez Panienkę, ale w domu? Nadal brak koleżanki.....
Wiem, że wszystkiego nie jestem wstanie zrobić i zabezpieczyć, że pewne rzeczy dzieją się same,
nie mam na nie wpływu....
Dziękuję Wam, że przekazując darowizny i 1% procent podatku na konto AMULET w DOLFROZ, pomagacie nam realizować marzenie: o samodzielności i zdrowiu Madzi