środa, 11 marca 2015

Wiosna?

Kolejna próba napisania posta..., właśnie wszystko mi się skasowało. w ogóle jakieś dziwne rzeczy ostatnimi czasy mi się przytrafiają...., to samoczynnie wczoraj otwierająca się szyba podczas jazdy/ oczywiście dzisiaj jak pojechałam sprawdzić co się dzieje- wszystko było ok. Wczoraj wieczorem wycieczka do serwisu skody, bo świecą mi się kontrolki, które nie powinny się świecić- myślałam,
że to kwestia pompy paliwowej, a tu .... duże wydatki przede mną...., a teraz nie mogłam otworzyć bagażnika.... wrrr
Miało być o wiośnie- dzisiaj spadł pierwszy deszcz, świat z mojego okna zrobił się czystszy/dygresja dla Osób uwielbiających moją kuchnię :-)/ nie dlatego, że umyłam okna, po kolejnym przypaleniu jedzenia ;-)/, ale jakby ów deszcz zmył szarość zimy, a o piątej rano śpiewały już ptaszęta- sikorki, kowaliki, kosy i gołębie. Kwitną pierwiosnki, krokusy, cebulica syberyjska ma już pączki, robi się kolorowo, choć nie tak jak- podjazd przed domem....- deszcz zmył farbę z samochodu.
Wyjazdy i zajęcia weekendowe pewnie kiedyś jeszcze pojawią się w rozszerzeniu, ale dzisiaj chcę Wam powiedzieć- napisać- mimo wielu stereotypii Magdalenki, Panienka rozwija się -
o zajęciach u P. Oksany, wspominałam niejednokrotnie, ale chociażby po tych terapiach widać jak z zajęć, na zajęcia powiększa się zasób słownictwa, jak wypowiedzi są wyraźne, jak samodzielnie i z własnej inicjatywy tworzy, przy okazji pisząc do zadań swoją ulubioną literkę A, potem ową wycina nożyczkami......, Ci którzy mają zdrowe dzieci/ dobrze, że Je mają/ nie są w stanie pojąć, jak można zachwycać się pisaniem
i samodzielnym wycinaniem- można- uwierzcie można, bo to nie przychodzi naturalnie, samo z siebie, to po prostu ciężka praca terapeutów, rodziców a u nas Jeszcze wiele dobra dzieje się dzięki Szymonowi- młodszemu, a jednak starszemu Bratu......A przede wszystkim to ciężka praca Magdalenki


Tylko ja jestem jakaś zmęczona, leki niszczą organizm....., jutro kolejna wizyta, kolejne badania i kolejne decyzje....

1 komentarz:

  1. Samochody wycinają przedziwne numery. Ze dwa lata temu w moim co rusz świeciły się kontrolki- prawie wszystkie, jak lampki na choince. Po za tym-wszystko ok. Odwiedziłam niezliczoną ilość mechaników w ASO i nie tylko i...nic. Katował mnie tak parę tygodni,po czym wszystko sie uspokoiło. Do dziś nikt nie wie o co chodziło! Ot, takie humorki drań miał:) A pisaniem się zachwycajcie, bo macie czym!

    OdpowiedzUsuń