piątek, 17 lipca 2015

Tajemnica Górala

Post swój początek miał pierwszego lipca, gdy Madzia i tato wędrowali ścieżkami Ochotnicy...., dzisiaj właściwie to nie ma już znaczenia, jest tylko wspomnieniem miłego spaceru wśród zakątków leśnych dróżek, tym bardziej, że turnus skończył się tydzień temu....A jednak przejście tajemniczym skrótem poprzez ścieżynkę saren i pojawienie się mostku....- kładki, którą Panna pokonała bez obaw, chyba warto wspomnieć
Próbuję sobie przypomnieć - jak my spędzaliśmy wakacje, hmm nikt nie organizował mi wycieczek, wyjazdów gdy byłam w wieku dzieciaków- choć przepraszam w czwartej klasie byłam na obozie wędrownym w Bieszczadach- miłe wspomnienie- choć było ciężko....
Dzisiaj ciągle coś musimy wymyślać, angażować się bez chwil wytchnienia- czy to normalne?-

cały wywód diabli wzięli- może moje rozterki muszą zostać w mojej głowie.....pozdrawiam zmęczona, zrezygnowana bez widoków na " różowe okulary"
Anka

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz