środa, 30 września 2015

pewen pomysł...

Pozostaje wrócić do tego pomysłu z przed kilku lat- Edyta- ja mam już dość- zapoznaję się z tematem-
" domowe nauczanie"
Do pioruna szkoły dostają na nasze dzieci co miesiąc 4800- oczywiście z tej kwoty wcale się nie rozlicza ani szkoła, ani starostwo, a mam wrażenie/ oby mylne/, że szkoła jest miejscem przechowywania naszych dzieci, a nie nauki i wyciągania i rozwijania mocnych stron, a tym bardziej chociaż uczenia samodzielności.
Może jestem upierdliwym rodzicem, ale dlaczego na mnie nadal musi spoczywać cała edukacja
i uspołecznianie dziecka, przecież nie jestem w stanie robić wszystkiego...., zresztą i tak ciągle słyszę od Syna:
mamo ty ciągle zajmujesz się Madzią, a ja???

próbowałam znaleźć chociaż statut szkoły- na stronie internetowej szkoły- hmm chyba jestem ślepa...

Zwykle tak to bywa...

Zanim o smutkach, których wiele, wrócimy do soboty, gdy tato zabrał dzieci do Wrocławia- Szymka na zajecia z tenisa ziemnego, Magdalenę na wystawę psów- konkurencja- najbardziej podobni Pani i pies....
Śmiechu i ogromnego zainteresowania Madzi było wiele, nawet chciała zostać dłużej, ale trzeba było wracać po Szymona..











Cóż każdy ma jakieś hobby i czas spędza jak lubi.....

     A o smutkach krótko- we wtorek Magdalena miała jechać z klasą- szkołą- na wycieczkę
do Świeradowa Zdroju- program był ciekawy, pierwotnie mama miała jechać z córką, potem ustaliliśmy,
że pojedzie pod opieką Pań...., ale gorączka i wymioty Magdaleny w poniedziałkowy wieczór i moje fatalne podobne samopoczucie do dnia dzisiejszego/ środa popołudniu/ strach przed napadem, nie przyjmowanie leków...., wtorek szybka wizyta u lekarza i apteka:
a tam:
-dzień dobry
- dzień dobry
- po proszę monte ;-)
mimo, ze wcześniej rozmawiałyśmy, właściwie Madzia mówiła, że w aptece kupujemy leki, a nie jak kaczka dziwaczka- pocztowe znaczki.
Mimo, że scenariusze pisze życie, samopoczucie jakoś się nie poprawia, to chociaż Madzia / gdy nie ma gorączki, nie jest osłabiona/ funkcjonuje z dużym poczuciem humoru
 

sobota, 26 września 2015

A taka sobie sobota ze Smokiem Obibokiem

Mama zajęła się domem i ogrodem, a Tato z dziećmi wspaniale spędzał czas. Na początek - kolejne ciekawe spotkanie z Panią Teatrzyk w Naszej Gminnej Bibliotece w Czernicy
Nie tylko można dobrze się bawić oglądając i słuchając, ale z bliska poznając Bohaterów, Smok Obibok- szczególnie przypadł Madzi do policzka- lubi warzywa tak jak Nasza Córeczka


A teraz o samym przedstawieniu- słowem Taty:
Klasyczna "komedia omyłek" we fredrowskim stylu.
Była więc Królewna - która wiedziała czego chciała, był Ojciec Król- malkontent, który też wiedział czego chce ;-). Wystąpił i Szewczyk Szydełko, który nie miał nic ze swego Ojca- Szewczyka Dratewki, i któremu trzeba-było powiedzieć czego chce. A i był tytułowy Smok Obibok, który miast porywać i więzić Księżniczki- uprawiał warzywa w ogrodzie.
Całość przedstwiona prez Panią Teatrzyk, która poraz kolejny, zapewniła wspaniałą zabawę nie tylko dzieciom.
Prosimy o więcej.

A jednak - pełnia?

Kiedyś pisałam o wpływie pełni księżyca na Magdalenę, tutaj- właściwie napady, a pełnia nie miały znaczenia. Jednak od ostatniego napadu/ w sierpniu, tuż przed wyjazdem do Mielna 30.08/ , nie mam już takiej pewności.... księżyc był czerwony, ogromny, ale wcale nie znaczy, że był przyczyną napadu, skoro dzisiaj w nocy była pełnia- to ja nie spałam- a Panna spokojnie całą noc.....
Jedno jest pewne, że te cholerne napady niszczą  Magdalenę i nas......
Dobrej soboty i nie myślę nawet o jutrzejszym zaćmieniu księżyca......

czwartek, 24 września 2015

Pierwszy dzień....

Czwartkowy plan rozpoczął w-f, zakończyła religia i funkcjonowanie w środowisku- o 13.25.
Magdalena zadowolona, ale skołowana, ma mniej czasu na zrobienie sobie kanapek w szkole, musimy
od jutra robić je sami w domu..../ gdzie oni się tak spieszą???
W orzeczeniu m.in. wpisano:
[...]"Mała liczebność uczniów i profesjonalna kadra pozwolą na indywidualizację pracy dydaktycznej 
oraz lepsze zaspokojenie indywidualnych potrzeb społecznych i edukacyjnych... "[...]
Nauczycielka może się starać, ale tylko z jedną Osobą do pomocy może to być trudne. Muszę poszperać w przepisach, czy szkoła musi coś jeszcze zrobić....., w sumie do pisma z czerwca jeszcze się nie odnieśli...
Terapie we Wrocławiu od 14.00 do 16.15- oczywiście spóźnione.....

Ale nie będę ładować się negatywnie, tym, że chwilę temu wróciłyśmy z terapii we Wrocławiu, między czasie dwa kapcie z prawej strony...., ale mimo : "uwaga mama gryzie" Pan na stacji napompował mi koła- początkowo bał się, że Go pogryzę ;-)

A swoją drogą jazda po rozkopanym Wrocławiu, w godzinach szczytu od lat się nie zmienia, przepraszam zmienia się- kolejne jezdnie wyłącza się dla samochodów: na ścieżki rowerowe, czy tory tramwajowe- korkując dodatkowo miasto, szczerze chętnie nauczyłabym się cierpliwości stania w nich po 30-50 min, ale wytłumaczcie to Madzi....., to może skoki , odbijanie się, odpinanie pasów, gdy tylko auto stanie- skończy się....
Może dlatego jeżdżę jak wariatka....., omijam korki różnymi sposobami.... Cierpliwym i Miłym Kierowcom- dziękuję za pomoc w pokonywaniu mojej codziennej jazdy.

środa, 23 września 2015

Hura

Dziękuję Paniom z Wydziału Edukacji Starostwa Powiatowego we Wrocławiu za sprawne
i szybkie przygotowanie dokumentów i przekazanie ich do Starostwa w Oławie.
Jestem po rozmowach ze Starostwem i mam decyzję /ustną/ Dyrektora, ze formalnie Magdalena została wciągnięta na listę uczniów- od jutra tj. 24.09.2015r rozpoczyna dalszy etap edukacji w klasie 4.
Dziecko jest szczęśliwe, ze wreszcie może chodzić do szkoły, a mama może zacząć myśleć
o poukładaniu tego zwariowanego czasu i swoich obowiązków, i pracy....

wtorek, 22 września 2015

W domu i nie tylko


Jako, że nadal czekamy,.... na pójście do szkoły, bo Ktoś wycofał się ze swojej deklaracji złożonej
w piątek......., to nie leniuchując, a pracując, tzn., bawiąc się z tatą- to miłe chwile, mama karze ćwiczyć
i ciągle coś robić.
Ale mam też coś nowego i miło razem tworzyć.

 a i kotka można pogłaskać, a nie liczyć żebra przez skórę ;-)
              Po ostatnim napadzie padaczki- są szkody.../ tym w sierpniu/ motoryka mała jak widać ćwiczona w dużym nasileniu, zresztą nie tylko to.....

 Obiecane maski, zrobione w sobotę z Koryną- kolejna niesamowita rzecz miała miejsce-
Madzia sama sobie przykładała maskę do twarzy...:-)
 Oczywiście hipoterapia to nasze dwa popołudnia- wspaniałe i zupełnie inne....
 Oko w oko ;-)

 A dzisiaj od rana z mamą

 serce na dwie ręce
 kasza z farbą- na tak, ale farba/ niebieska/ sensoryczna- nie cieszyła się zbytnio powodzeniem u Córki
 trawka, kropelki deszczu, spadające/ zgniatanie folii/
zupełnie samodzielne malowanie Madzi, tylko napis z tyłu na zderzaku się nie zmienia
" uwaga: mama gryzie"

Lubimy się stroić i zmieniać:
a swoją drogą: mama dzwoń do Uli, bo włosy trzeba obciąć
 to wyjścia z Szymkiem i Tatą- gdy mama odgruzowuje dom

Ciągle też myślę o wyjeździe do Prodeste,- rediagnoza i kilka innych spraw, ale niestety z prozaicznych powodów na razie nie mogę tam dojechać.....skoro na bieżąco trwają terapie.... budżet wymaga wielu korekt.....
Ale nie dajemy się i dzięki Wspaniałości Niektórych Osób- udaje się z konta AMULET - część rachunków opłacić.

środa, 16 września 2015

Ważny telefon

Dzisiaj zadzwonił nieznany mi nr telefonu, zwykle nie odbieram takich, ale ten- jednak odebrałam,
nie mogłam - nie odebrać telefonu z ppp z informacją, że Orzeczenie o dalszym kształceniu jest gotowe.
Ufff kamień z serca, w piątek Madzia do szkoły, jutro tylko jeszcze zawiezienie do Starostwa wniosku
i kopii orzeczenia......
Cieszę się, że trafiłam na ludzi rozumiejących problem - a nie trzymających się idiotycznych zasad .......
Szkoda tylko, ze szkoła choć wie, ze Madzia jest jej uczniem, nawet nie wpisała Madzi do dziennika-
- tak to wygląda w naszym kraju- obowiązek szkolny...... a dziecko na przymusowych wakacjach....

ps.
Dzisiaj tylko 0,5 kg mąki- ale za to w zlewie, a zakupy..... hmm "udane" kupione więcej rzeczy niż planowane, bo wszystko łatwo się gniecie, gdy jest w zasięgu ręki .....

- Ja chcę!!!!, iść do szkoły !!!!!!

poniedziałek, 14 września 2015

Mama smuci, choc wpis,..., przynajmniej koniec jest pozytywny

Weekend minął, a jednak do niego wrócę.... Na FB, w piątek- zrobiłam wpis: cicho, mama jest zła, a Madzia narozrabiała" tak rzeczywiście było i zdarza się codziennie, że mamie z bezsilności opadają ręce....
Rozumiem, że Magdalena chce mnie naśladować i robić różne rzeczy w kuchni- super- pozwalam Jej na to- ale razem.... jednak matka musi czasami pójść do toalety, czy nastawić pranie, albo cokolwiek innego zrobić, nie tylko kontrolować Pannę...
Do czego zmierzam?? A pożalę się....
W piątek wieczorem ok. 20.00- kiedy już powoli, bardzo powoli dzień kończył się, dom nawet udało się posprzątać.... Magdalena postanowiła zrobić naleśniki z 2kg mąki i 1kg soli i 0,5kg cukru-
ciasto wyrabiała wspólnie z ojcem prawie godzinę/ spóźnił się 40 min/, dzisiaj, jako, że mąka zostawiona została znowu w szafce w zasięgu rąk  Magdaleny....- z kg mąki zrobiłyśmy naleśniki...
Jestem zmęczona i sfrustrowana, jak nie znajdę sobie innego rodzaju rozrywki- choć jedno wyjście w tygodniu z domu " do ludzi" to zwariuję bardziej....ale jak wyjść do ludzi, skoro ja jestem już dzikus????

Brrrr znowu smucę, nie lubię siebie takiej

Dobra jestem już pozytywnie nastawiona .... mamy sobotę wreszcie udało mamie się zmobilizować i umówić zajęcia w Głogowie u Koryny..... Najpierw kapeć w tylnym kole przed wyjazdem, potem na trasie wypadek, droga zamknięta, dobra pojechałam objazdem- tam tez wypadek, nerwowo zaczęłam się spieszyć żeby choć na 15 min zajęć zdążyć- sama jadąc zbyt szybko wypadłabym z drogi......, potem skrót pod prąd w Polkowicach i już Głogów- 3 godz. jazdy- ale nie żałuję- to było 1,5 godz. cudownych zajęć, a jeszcze wspanialsze spotkanie po prawie 10 miesiącach......



 niemożliwe stało się możliwym- Poniższe zdjęcie to pokazuje najlepiej- Magdalena pozwoliła sobie niemalże założyć pełną maskę- co jest przecież całkowitym ograniczeniem możliwości postrzegania, oddychania, swobody i przestrzeni.... Koryna to zrobiła- Magdalena zaufała - tej Cudownej Pani- Naszej Kochanej Korynie :-)
 W ogóle te spotkania są wyjątkowe- ich wyjątkowość to nie tylko rodzaj zajęć, ale sam kontakt tych Kobiet, atmosfera i zrozumienie dają bardzo wiele...
 Dziękuję Koryno- do zobaczenia w najbliższą sobotę, gdzie jak się umówiłyście będzie teatr, maski i cd "motyla"
z szczerym uśmiechem smoka pozdrawiam :-))


niedziela, 13 września 2015

Spostrzerzenia

Dobiega końca kolejny tydzień września, z jednej strony Magdalena jest szczęśliwa
i zadowolona, gdyż spotyka się z ulubionymi terapeutami, ma świetne zajęcia, a z drugiej jest smutna,
bo chce chodzić do szkoły, być z dziećmi....
Jak bardzo brakuje Madzi dzieci i zabaw z nimi, widać było w piątek na hipoterapii... Same zajęcia jak zawsze były wspaniałe Ania kocha swoją pracę i widać Jej ogromne zaangażowanie, samo miejsce jest może odludne i dzikie, ale jakże lubimy tam spędzać czas.  Czas, który tam jakoś szybko mija, a i tak zawsze zostaje niedosyt tej ciszy i oderwania
od rzeczywistości.
W piątek Madzia jeździła na Opcji, a kilka innych dziewczynek na Bandosie, Baśce i w ogóle zajmowały się końmi i kotami, zatem po ćwiczeniach, Dziewczynki zachęcone skokami Ani
i Madzi, wspólnie zaczęły skakać- takie nowe ćwiczenie podskoki na dwóch nogach, zaczęły wirować w powietrzu.... tego nie da się opisać, inaczej ja nie potrafię tego opisać, ale radości
i śmiechów było wiele, ja miałam chwile wytchnienia, a Magdalena wspaniale spędzała czas, obserwując, czy patrzę co robi.


- no to Ania wsiadamy- mówi Panna, zginając w kolanie lewą nogę, aby Ania pomogła wsiąść- to trzeba zobaczyć i usłyszeć- zabawa jest niezła, bo kończy się zawsze tak samo, bez wybicia na konia Pannę wrzuca Ania, ale zawsze jest to początek dobrej zabawy, ćwiczeń i "gadającej" nieustannie szczęśliwej Panny
 powoli czas na pełny ubiór ;-)



Poza, tym dzieje się coś ważnego- Madzia bawi się z kotami- tzn. nie łapie ich za ogon, rzadko wbija palce w żebra kotów- a tym samym jest delikatniejsza i już koty nie uciekają ze strachem przed Panną




Boję się cieszyć, tymi dobrymi chwilami, a z drugiej strony widzę jak Magdalena zmienia się, jest bardziej komunikatywna, inteligencja wzrasta szybko, a i coraz wyraźniej mówi i okazuje swoje Veto, na nasze działania, bo chce robić coś innego niż my proponujemy i to dość widowiskowo...
Przykład najbardziej dobitny z środy.... Na zakończenie terapii dopadła torebkę - choć wie, ze torebka to skarb każdej Właścicielki...., aby uniemożliwić sprawdzanie jakie skarby owa kryje, tato poprosił Magdalenę aby wyniosła spodnie do pralki w łazience- wyniosła z uśmiechem- ale wrzuciła owe do sedesu, a potem przymrużyła oko- tak jak Ona potrafi.....
Są też chwile, gdy wbija we mnie swoje palce, boleśnie dla nas obu......, ale emocje to też element życia my umiemy je jakoś przerobić lub krzyczeć, Madzia przeważnie jest "cicha" i nie umie sobie do końca
z owymi poradzić...


piątek, 11 września 2015

A to tylko kilka chwil z czwartku

Jako, ze Wrocław rozkopany, zmiany w organizacji ruchu są powszechne, zatem nigdy nie wiesz na którą dojedziesz do celu.... Wyjechałyśmy z domu wcześniej by na 14.00 zdążyć na zajęcia w Ostoi na Górnickiego - dzięki czemu miałyśmy czas na zabawy w ogrodzie sensorycznym- nowo-otwartym ogrodzie




 oczywiście spotkanie z Weną i Gapą
 a poniżej zdjęcie z ogrodu, przed jego oficjalnym otwarciem

Naprawdę ciekawie zrobiony ogród, zresztą pamiętając co tutaj było wcześniej- teraz wreszcie Podopieczni Placówki mają swój prawdziwy ogród :-) z fontanną.

Zajęcia 3 x 45 min zrealizowane nawet z pochwałą- Magdalena lubi ćwiczyć i robi to coraz lepiej


W sobotę jedziemy do Głogowa- to naszego Guru z arte- Koryny- mam nadzieję, że nic nie zepsuje planów.....

środa, 9 września 2015

Teraz wreszcie o Magdalenie

W czwartek komisja orzecznicza w PPP na Kościuszki we Wrocławiu, do czasu wydania orzeczenia szkoła nie przyjmie Madzi na zajęcia.
Ale my robimy swoje, pracujemy w domu i rozpoczęły się terapie po wakacjach:
Poniedziałek konie- tak szczęśliwej i radosnej Panny z powodu powrotu na zajęcia nie widziałam dawno. Skoncentrowana, "rozgadana" zabawna, zadowolona



po raz pierwszy również ćwiczyła z kotem:
- kocie nie spadnij
- kocie plecy prosto

Dialogi - właściwie monologi są adekwatne do sytuacji. Nawet chwilę możemy z Anią porozmawiać ;-) Madzia sama wzięła szczotkę z pojemnika i powiedziała, ze musi uczesać Bandosa, wzięła szczotkę - odpowiednią- tym razem, nie do czyszczenia kopyt ;-)
- delikatnie, od głowy do ogona, nie uderzać po to boli,
- Madziu delikatnie
- nie po oku, bo to boli
Było to cudowne półtorej godziny, w super atmosferze.
Rano wtorek arte z mamą:
chcesz dzisiaj popracować z mąką?- zapytała mama, gdy Panienka otwierała szafkę w kuchni:
- tak
ćwiczenie ósemek, synchronizacji półkul i zabawa sama w sobie.


We wtorek zajęcia z P. Oksaną- Logopedą- podsumowane- po przerwie wakacyjnej Madzia wszystko pamięta i nieźle sobie radzi, choć czytanie sylabami sprawia jeszcze problem..
Środa- terapie w domu z Rysią- to również pracowity i wspaniały czas
Dziękuję za te chwile