środa, 30 września 2015

pewen pomysł...

Pozostaje wrócić do tego pomysłu z przed kilku lat- Edyta- ja mam już dość- zapoznaję się z tematem-
" domowe nauczanie"
Do pioruna szkoły dostają na nasze dzieci co miesiąc 4800- oczywiście z tej kwoty wcale się nie rozlicza ani szkoła, ani starostwo, a mam wrażenie/ oby mylne/, że szkoła jest miejscem przechowywania naszych dzieci, a nie nauki i wyciągania i rozwijania mocnych stron, a tym bardziej chociaż uczenia samodzielności.
Może jestem upierdliwym rodzicem, ale dlaczego na mnie nadal musi spoczywać cała edukacja
i uspołecznianie dziecka, przecież nie jestem w stanie robić wszystkiego...., zresztą i tak ciągle słyszę od Syna:
mamo ty ciągle zajmujesz się Madzią, a ja???

próbowałam znaleźć chociaż statut szkoły- na stronie internetowej szkoły- hmm chyba jestem ślepa...

2 komentarze:

  1. Witam pani Aniu,
    od roku mieszkam w naszej wsi, jakoś gdzieś przypadkiem trafiłam (chyba
    przez facebok) na Pani bloga. Widzę, że ostatnio pojawiają się smutne wpisy, negatywne emocje...

    A ja może na podbudowanie chciałam Pani powiedzieć, że obserwuje Madzię praktycznie co niedzielę w naszym kościele i
    to niesamowite jak przez ten rok Panna się zmieniła i nie chodzi mi tu o jej wygląd. Wydaje mi się, że jest spokojniejsza,
    bardziej skupiona, czasem nawiązuje kontakt wzrokowy i przypatruje się z ciekawością. To nie jest to samo dziecko, które tato musiał przytrzymywać siłą.

    Widzę Madzię rzadko, tylko w tej jednej sytuacji ale może to ta perspektywa pozwala mi widzieć to że są zmiany- zmiany na lepsze!

    Pozdrawiam Sąsiadki :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak Magdalena zmienia się , rozwija i jest coraz bardziej samodzielna, ale to wiemy my Pani i rodzice, .... dlatego chciałabym żeby szkoła była tym społecznym medium- takim jak za moich czasów.... teraz to jest tylko fikcja..... Dziękuję Pani za ten wpis, mam nadzieję, jak chociaż zdrowie się ciut poprawi i nastroje będą lepsze

      Usuń