czwartek, 24 września 2015

Pierwszy dzień....

Czwartkowy plan rozpoczął w-f, zakończyła religia i funkcjonowanie w środowisku- o 13.25.
Magdalena zadowolona, ale skołowana, ma mniej czasu na zrobienie sobie kanapek w szkole, musimy
od jutra robić je sami w domu..../ gdzie oni się tak spieszą???
W orzeczeniu m.in. wpisano:
[...]"Mała liczebność uczniów i profesjonalna kadra pozwolą na indywidualizację pracy dydaktycznej 
oraz lepsze zaspokojenie indywidualnych potrzeb społecznych i edukacyjnych... "[...]
Nauczycielka może się starać, ale tylko z jedną Osobą do pomocy może to być trudne. Muszę poszperać w przepisach, czy szkoła musi coś jeszcze zrobić....., w sumie do pisma z czerwca jeszcze się nie odnieśli...
Terapie we Wrocławiu od 14.00 do 16.15- oczywiście spóźnione.....

Ale nie będę ładować się negatywnie, tym, że chwilę temu wróciłyśmy z terapii we Wrocławiu, między czasie dwa kapcie z prawej strony...., ale mimo : "uwaga mama gryzie" Pan na stacji napompował mi koła- początkowo bał się, że Go pogryzę ;-)

A swoją drogą jazda po rozkopanym Wrocławiu, w godzinach szczytu od lat się nie zmienia, przepraszam zmienia się- kolejne jezdnie wyłącza się dla samochodów: na ścieżki rowerowe, czy tory tramwajowe- korkując dodatkowo miasto, szczerze chętnie nauczyłabym się cierpliwości stania w nich po 30-50 min, ale wytłumaczcie to Madzi....., to może skoki , odbijanie się, odpinanie pasów, gdy tylko auto stanie- skończy się....
Może dlatego jeżdżę jak wariatka....., omijam korki różnymi sposobami.... Cierpliwym i Miłym Kierowcom- dziękuję za pomoc w pokonywaniu mojej codziennej jazdy.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz