niedziela, 13 września 2015

Spostrzerzenia

Dobiega końca kolejny tydzień września, z jednej strony Magdalena jest szczęśliwa
i zadowolona, gdyż spotyka się z ulubionymi terapeutami, ma świetne zajęcia, a z drugiej jest smutna,
bo chce chodzić do szkoły, być z dziećmi....
Jak bardzo brakuje Madzi dzieci i zabaw z nimi, widać było w piątek na hipoterapii... Same zajęcia jak zawsze były wspaniałe Ania kocha swoją pracę i widać Jej ogromne zaangażowanie, samo miejsce jest może odludne i dzikie, ale jakże lubimy tam spędzać czas.  Czas, który tam jakoś szybko mija, a i tak zawsze zostaje niedosyt tej ciszy i oderwania
od rzeczywistości.
W piątek Madzia jeździła na Opcji, a kilka innych dziewczynek na Bandosie, Baśce i w ogóle zajmowały się końmi i kotami, zatem po ćwiczeniach, Dziewczynki zachęcone skokami Ani
i Madzi, wspólnie zaczęły skakać- takie nowe ćwiczenie podskoki na dwóch nogach, zaczęły wirować w powietrzu.... tego nie da się opisać, inaczej ja nie potrafię tego opisać, ale radości
i śmiechów było wiele, ja miałam chwile wytchnienia, a Magdalena wspaniale spędzała czas, obserwując, czy patrzę co robi.


- no to Ania wsiadamy- mówi Panna, zginając w kolanie lewą nogę, aby Ania pomogła wsiąść- to trzeba zobaczyć i usłyszeć- zabawa jest niezła, bo kończy się zawsze tak samo, bez wybicia na konia Pannę wrzuca Ania, ale zawsze jest to początek dobrej zabawy, ćwiczeń i "gadającej" nieustannie szczęśliwej Panny
 powoli czas na pełny ubiór ;-)



Poza, tym dzieje się coś ważnego- Madzia bawi się z kotami- tzn. nie łapie ich za ogon, rzadko wbija palce w żebra kotów- a tym samym jest delikatniejsza i już koty nie uciekają ze strachem przed Panną




Boję się cieszyć, tymi dobrymi chwilami, a z drugiej strony widzę jak Magdalena zmienia się, jest bardziej komunikatywna, inteligencja wzrasta szybko, a i coraz wyraźniej mówi i okazuje swoje Veto, na nasze działania, bo chce robić coś innego niż my proponujemy i to dość widowiskowo...
Przykład najbardziej dobitny z środy.... Na zakończenie terapii dopadła torebkę - choć wie, ze torebka to skarb każdej Właścicielki...., aby uniemożliwić sprawdzanie jakie skarby owa kryje, tato poprosił Magdalenę aby wyniosła spodnie do pralki w łazience- wyniosła z uśmiechem- ale wrzuciła owe do sedesu, a potem przymrużyła oko- tak jak Ona potrafi.....
Są też chwile, gdy wbija we mnie swoje palce, boleśnie dla nas obu......, ale emocje to też element życia my umiemy je jakoś przerobić lub krzyczeć, Madzia przeważnie jest "cicha" i nie umie sobie do końca
z owymi poradzić...


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz