czwartek, 29 października 2015

Stary album

Aż wierzyć się nie chce, ze czas tak szybko płynie..... Magdalena zawsze lubiła oglądać książki i zdjęcia. Na przestrzeni lat zmieniła się tylko Panienka z dziecka:










 a dzisiaj....








Jestem dumna z mojej Córki :-)

Kulinarnie?

Magdalena rośnie rozwija się i dąży do samodzielności, a tym samym bardzo chętnie wykonuje niektóre zadania w domu- ścielenie łózka- trwa długo ale wspólnie dajemy radę, odkurzanie -jest- ale szybko się nudzi, jeżeli czegoś po drodze nie uszkodzi ;-). W kuchni radzi sobie nawet nawet, chyba, że weźmie się do przyprawiania......szczypta soli= garść soli Lepiej udaje się wykonywanie zaklepek i działania koziołkiem- jakby nie było to doskonałe ćwiczenie na pracę nadgarstków :-)
Panna pomaga kroić warzywa na sałatkę, dodawać składniki do ciast i sałatek, nakrywa do stołu z różnym powodzeniem, ale nic się jeszcze nie potłukło, a przeniesienie pełnego kubka np.: z kakaem to już norma.
Magdalena potrafi wiele rzeczy wykonać, ale robi tylko to, co sama chce i niekoniecznie z finałem oczekiwanym przez nas...., ale kończy swoje zaplanowane działanie....
 z Tatą zrobiona szarlotka
 z Ulą obcinanie włosów tatcie
 z mamą- robienie soków
 przygotowywanie z tatą kolejnego ciasta- tym razem orzechowca

 a w ostatnią sobotę, gdy my już spaliśmy tato zrobił super torta orzechowego

 zresztą orzechy spożywamy w różnej postaci i wiele owych zajadamy, dzieląc się również z niektórymi Znajomymi.
Szymek chory, w związku z tym zajęć we Wrocku nie było,mama się nie rozdwoi, ale ........chyba udało się wreszcie wyegzekwować. te dwie godziny indywidualnej terapii w tygodniu, w szkole, choć teraz podobno jest jeszcze trudniej, bo brakuje pomieszczeń, teraz nie wiadomo co z w-fem- ech- sala zamiast na wakacje, remontowana jest teraz....
Dzisiaj pierwsza godzina- z biegu- już się odbyła- Madzia trochę była zaskoczona, ale zadowolona. tyle tylko, ze chyba wypadną mi zajecia we Wrocławiu- te czwartkowe.... mimo, że Madzia je lubi, po prostu będzie zmęczona...

poniedziałek, 26 października 2015

Krótko- ZBIERAJCIE GRZYBY, TYLKO TE, KTÓRE ZNACIE!!!!

Byliśmy na spacerze w lesie, pełni nadziei, że znajdziemy grzyby jadalne, okazało się, że owszem znaleźliśmy ludzi, którzy nacięli grzybów trujących/ maślanka wiązkowa/ jako opieniek- byli bardzo pewni siebie, rodzice poprosili tylko, żeby jeszcze raz sprawdzili w atlasie co to za grzyby, bo wg nas nie są to opieńki złote, ani miodowe:
Kochani nasza prośba- zbierajcie tylko grzyby które dobrze znacie i jesteście pewni, że są jadalne
/ nie tylko raz/


nasz spacer był udanym jesiennym wspólnym spacerem niedzielnym- nieostatnim
na którym jak zwykle bawiliśmy się w słówka- wczoraj zaczynające się na sylaby : czu-, cza-, czo-, na-, wy-, nawet nie wiecie ile dzieciaki nasze kochane znają słów :-) zabawa jest przednia.
Po spacerze obiad i jazda spełnić obywatelki obowiązek :-)


poniedziałek, 19 października 2015

Informacyjnie...

Na FB i różnych grupach dyskusyjnych- głośno się zrobiło znowu o 1%- a to w związku z tym, że ministerstwo finansów przesyła do Fundacji wreszcie wykazy Osób wraz z kwotami, do księgowań na subkontach;  do naszej Fundacji "płyta również dotarła"- cierpliwie czekamy, choć środki nam, po tak intensywnych terapiach i turnusach skończyły się jakiś czas temu.

czwartek, 15 października 2015

Subwencja...

Nie chce mi się narzekać, ale rzeczywistość przybija. Od tego roku pieniądze miały iść za dzieckiem, żeby wiadomo było na co idą te środki, ale mam na razie tyle, że zajęć z SI z Zawodowcem nie będzie...
pismo o rozliczeniu subwencji / czerwcowe/ nadal bez odpowiedzi. Co z tego, że ustawa gwarantuje środki, skoro ich nie wykorzystuje się dla dobra dziecka. Niby nie muszę do szkoły pisać kolejnego pisma, ale nadal czekam na decyzję o indywidualnych zajęciach w szkole, żeby choć część wyjazdów ograniczyć, a tym bardziej skoro są te środki, to dlaczego Madzia z nich nie może korzystać.....
Zobaczymy poczekam do przyszłego tygodnia- złożonej ustnie obietnicy Dyrektora
pozdrawiam Was- coraz bardziej zmęczona i zrezygnowana mama, dla której rozwój dziecka jest ważny,
a tym bardziej, że Dziewczyna rozwija się, ma tylko dość terapii z mamą i ciągłych wyjazdów- mimo, że lubi jeździć samochodem.

środa, 14 października 2015

Taki tydzień...

Dzieje się, teraz mieliśmy podpalenie lasu/ 300 m od domu/ dzisiaj pada, ale w tamten wtorek było sucho i tylko dzięki szybkiej reakcji Straży Pożarnej / OSP Nadolice Wlk były już 4.30, dojechał Kamieniec Wrocł i jeszcze dwa wozy z JRG 2 z Wrocławia/, spaliło się do 1,5 ha ściółki i poszycia- a nie korony- wtedy byłoby już po lesie i naszym osiedlu....., dlatego mimo swoich zajęć- Szymek z mamą/ oczywiście leśnicy i pilarze też/ patrolowaliśmy las, codziennie coś dogaszając- my ostatni dymek zgasiliśmy w piątek wieczorem.





 Tak wygląda część lasu po pożarze, ale na szczęście widać też jesienny las


 Poniżej Szymek z dodatkowym zbiornikiem idzie na patrol
 zbieramy również butelki/ łącznie przez trzy dni- trzy pełne reklamówki :-(
 Prace w domu:
 oczywiście zagadki muzyczne



 pracujemy nad przecinaniem osi ciała
 spacery w parku
 spacer z tatą nad Odrę
 maleńki okonek do wody wracaj
Nie będę pisać o emocjach, ani o podpalaczu działającym w okolicy, bo podpaleń było więcej w różnych stronach naszej wsi, jak i Miłoszyc, czy Chrząstawy.... Jakoś po tym wszystkim nastąpił u mnie zastój intelektualny, nie mówię, że błyszczałam wcześniej, ale jestem taka hmm " wybrakowana" stawy znowu się odzywają.....
Dobrze że Magdula zadowolona, a i Szymek nie może narzekać na nudę, wyjście do kina dzisiaj, ryby całe popołudnie z tatą i wspólne zabawy w domu.

poniedziałek, 12 października 2015

Nowina

Dla mnie istotne zmiany. Czas u Ani- Hipikka Jelcz- mija szybko, ale efektywnie, nie dość, że Magdalena, która niedawno bała się koni, do stajni nie było sił by weszła

 to jeszcze, uczy się sprzątać boksy.


odpinać siodło




znowu zaczyna uczyć się jeździć na rowerze, dzięki cierpliwości i sposobem Ani

Ale chyba najbaredziej niewiarygodne jest to: Koty nieuciekają, a Magdalena.....



zdjęcia mówą same za siebie.

A tak przy okazji- jak w ciągu tygodnia zmieniła się pogoda:
 Pomoc przy lonży, to też nauka



Ania z Klaudią są niesamowite, a dzięki Nim- Magdalena czuje się tam wspaniale, a konie witają nas tak:
za nim jeszcze wysiądziemy z auta.
Dziewczyny dziękuję, za ten nasz niesamowicie spędzany czas
nawet nauka skakania na dwie nogi....