sobota, 3 października 2015

Jesiennie

Szybko lato minęło, w dzień ciepło i przyjemnie, ale straszliwie sucho, zatem grzybów nie będzie w naszych lasach.... Dobra ale znowu zaczynam "złymi emocjami i złością" choć tak naprawdę dzień był udany, choróbsko poszło do lasu, został tylko u Madzi kaszel, a u mnie hmm "nerw"...
Jednak najważniejsze są Dzieci...., tak mi się wydawało i tak wygląda nasze życie- pewnie wiecie o czym piszę, wszystko dla dzieci, łącznie z całym czasem na dobę, nie ma znajomych, swojego hobby, na własne życzenie nie mamy czasu dla siebie..., a dzieci mając zbyt wiele chcą więcej...
BRRR- już się biorę w garść- tzn. zabawy z dziećmi wieczorem, kąpiel, czytanie bajek i zasypianie
z dzieckiem w jego łóżku...
Ale tak ni-stąd ni-zowąd śpiewanie piosenki przez Madzię " czerwone korale" dało efekt.... wspólnej pracy:




co prawda nawlekanie jarzębiny na nitkę i igłę nie jest proste z Tatą próba została podjęta i efekt wyszedł
jesienny - czerwona jarzębina :-)
a innym razem, po masażach z mamą: usłyszana Rzepka w wykonaniu Mezo-






I znowu te myśli...., czy wszyscy mają takie problemy....? nieumiejętność radzenia sobie? wspólne działanie..., to dlatego, że my się tak zmieniamy dla dzieci- odchodzą faceci???
Jestem zmęczona

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz