czwartek, 15 października 2015

Subwencja...

Nie chce mi się narzekać, ale rzeczywistość przybija. Od tego roku pieniądze miały iść za dzieckiem, żeby wiadomo było na co idą te środki, ale mam na razie tyle, że zajęć z SI z Zawodowcem nie będzie...
pismo o rozliczeniu subwencji / czerwcowe/ nadal bez odpowiedzi. Co z tego, że ustawa gwarantuje środki, skoro ich nie wykorzystuje się dla dobra dziecka. Niby nie muszę do szkoły pisać kolejnego pisma, ale nadal czekam na decyzję o indywidualnych zajęciach w szkole, żeby choć część wyjazdów ograniczyć, a tym bardziej skoro są te środki, to dlaczego Madzia z nich nie może korzystać.....
Zobaczymy poczekam do przyszłego tygodnia- złożonej ustnie obietnicy Dyrektora
pozdrawiam Was- coraz bardziej zmęczona i zrezygnowana mama, dla której rozwój dziecka jest ważny,
a tym bardziej, że Dziewczyna rozwija się, ma tylko dość terapii z mamą i ciągłych wyjazdów- mimo, że lubi jeździć samochodem.

8 komentarzy:

  1. jak ja Cie rozumiem Aniu - ja coraz mniej pisze , bo nie mam sily

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zatem życzmy sobie, by jutro było lepiej

      Usuń
  2. Urzędnicy znajdą (nie)logiczne wytłumaczenie na wydanie każdej złotówki z subwencji. Sprawdzałem z ciekawości budżet swojej rodzinnej gminy i co? Ze zwiększonej subwencji najwięcej środków planowała przeznaczyć na opłaty za media. Na zakup specjalistycznych pomocy dydaktycznych zaplanowano kilkaset złotych.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. i to właśnie jest dziwne, ze za przyzwoleniem nadzorujących przynajmniej w powiecie u nas- jest nieformalna zgoda, żeby łatać dziury, a nie przekazywać środki na rozwój dziecka- i rzeczywiście układać program edukacyjny dla Jego potrzeb. Niby się nalezy, a jak się nie upomnisz, lub walczyć nie będziesz to szkoła będzie przechowalnią... a ja nie chcę przechowalni!!!!

      Usuń
  3. Odpowiedzi
    1. za siły dziękuję- ale dzielniejsze są chyba inne mamy, ja już powoli zaczynam być zrezygnowana, choć w tym przypadku nie odpuszczę

      Usuń
  4. Przepraszam za moją śmiałość p Aniu (retoryczną oczywiście) to po co Magdzie orzeczenie o kształceniu specjalnym skoro jego zapisy i tak nie są w jej przypadku respektowane
    - wydatków subwencji zgodnie z potrzebami beneficjenta brak
    - nauczyciela wspomagającego też (?).
    W głowie się to nie mieści.
    Siły.

    OdpowiedzUsuń
  5. Tak Ewa- to się w głowie nie mieści, najpierw bez orzeczenia nie chcą przyjąć, a potem do jego wytycznych nie chcą się zastosować- dlatego tak tryskam energią i jestem zadowolona z życia ;-)
    Pozdrawiam cieplutko

    OdpowiedzUsuń