środa, 14 października 2015

Taki tydzień...

Dzieje się, teraz mieliśmy podpalenie lasu/ 300 m od domu/ dzisiaj pada, ale w tamten wtorek było sucho i tylko dzięki szybkiej reakcji Straży Pożarnej / OSP Nadolice Wlk były już 4.30, dojechał Kamieniec Wrocł i jeszcze dwa wozy z JRG 2 z Wrocławia/, spaliło się do 1,5 ha ściółki i poszycia- a nie korony- wtedy byłoby już po lesie i naszym osiedlu....., dlatego mimo swoich zajęć- Szymek z mamą/ oczywiście leśnicy i pilarze też/ patrolowaliśmy las, codziennie coś dogaszając- my ostatni dymek zgasiliśmy w piątek wieczorem.





 Tak wygląda część lasu po pożarze, ale na szczęście widać też jesienny las


 Poniżej Szymek z dodatkowym zbiornikiem idzie na patrol
 zbieramy również butelki/ łącznie przez trzy dni- trzy pełne reklamówki :-(
 Prace w domu:
 oczywiście zagadki muzyczne



 pracujemy nad przecinaniem osi ciała
 spacery w parku
 spacer z tatą nad Odrę
 maleńki okonek do wody wracaj
Nie będę pisać o emocjach, ani o podpalaczu działającym w okolicy, bo podpaleń było więcej w różnych stronach naszej wsi, jak i Miłoszyc, czy Chrząstawy.... Jakoś po tym wszystkim nastąpił u mnie zastój intelektualny, nie mówię, że błyszczałam wcześniej, ale jestem taka hmm " wybrakowana" stawy znowu się odzywają.....
Dobrze że Magdula zadowolona, a i Szymek nie może narzekać na nudę, wyjście do kina dzisiaj, ryby całe popołudnie z tatą i wspólne zabawy w domu.

2 komentarze:

  1. Aniu dobrze że jesteście bezpieczni! strach i bezsilność w takich sytuacjach zostanie jeszcze trochę, to chyba taka norma - matki, kobiety myślicielki :/ jakby mało na co dzień w naszej głowie się działo bez takich wydarzeń :)
    uściski

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj masz ogromną słuszność Justynko, ucałowania dla Was Serducha

      Usuń