niedziela, 31 stycznia 2016

Chrusty

Ci, którzy mnie znają pewnie będą szukać w tym poście, co tym razem Anka zepsuła....
Odpowiem - nic, podzielę się z Wami przepisem, który ma co najmniej 40 lat- i pamiętam te chrusty jeszcze z dzieciństwa....
W tym karnawale wykonałam je wczoraj po raz trzeci i nie mam już sił na kolejne, mimo tego jak owe szybko znikają....

6 zółtek
ok. 2 szklanek mąki tortowej
2 łyżki śmietany/ gęstej, kwaśnej/
1 łyżka płaska masła
szczypta soli
1 łyżeczka cukru pudru 
1 łyżeczka spirytusu/ whisky, lub octu/
cisto wyrobić i ubijać wałkiem nie krócej niż 20 minut/ napowietrzanie ciasta/
 po tej operacji pozostaje już tylko wałkowanie bardzo cienkich placków ciasta i krojenie owego
w odpowiednim kształcie....
gwarantuję, że po usmażeniu tego przysmaku i ułożeniu do odsączenia na ręczniku papierowym,
a następnie na talerzu i posypaniu cukrem pudrem samego wykonującego chrusty tak zmęczy,
ze owych nie tknie kilka godzin.....
Na szczęście u mnie ciasto zrobił Szymon, a tłukł wałkiem mąż z Magdaleną ;-)

2 komentarze:

  1. No nie wierzę!!! Serio??? Nic a nic??? nawet jeden się nie spalił?...:-D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, liczyłam na Ciebie Sznupciu

      Usuń