Przemyślenia Mamy

1.04.17
Tyle dzieje się w naszym życiu. .., a ja nie mam jak tego napisać. .. Pobyt w sanatorium dobiega końca,  tato dzielnie działa w domu,pomaga dzieciom,  z Madzią jeździ na terapie,  a właśnie zaczęły się nowe. .. " z receptą na uśmiech". Mama korzysta nie tylko z zabiegów,  ale jeździ na wycieczki,  gdyż mamy fantastycznego przewodnika P. Franciszka. .... nie ma wpisów na Fb, bo od  2 tyg. Z telefonu nie mogę się zalogować. ....pozdrawiam serdecznie i uzupełnię wpisy po powrocie do domu. ... chyba


Sanok ruiny klasztoru karmelitów bosych
 koniecznie wizyta w OSP Polańczyk
I jedne z nowych zajęć Córki 
24 marzec

Czas płynie szybko,  wiele się dzieje i zmienia w naszym życiu. 
Ostatnia zmiana,  mama jest już 9 dni poza domem i trochę jeszcze będzie. ...
NFZ zdecydował po dwóch latach przyznać miejsce w sanatorium
 Niby nic wielkiego,  bo mama nie  była w Bieszczadach jeszcze nigdy,  a ma możliwość zobaczenia jutro także Lwowa.  To tyle wstępu. ....
Pierwsze rozdzielenie matki i dzieci. .... nie napiszę wiele.  Tęsknię ogromnie i już nie odpoczywam.  Tęsknię,  nie umiem się wyłączyć. ... chociaż ten wyjazd dostałam w ostatnim momencie..., żeby nie zmęczyć Rodziny i siebie.... a jednak. ...








Z życia- wielu z nas/Opiekunów, Rodziców/ korzysta z pomocy pewnych doradców i lekarzy, aby dawać sobie radę, z tym naszym wyjątkowym życiem. Zatem i ja pewnego razu pojechałam do lekarza od problemów ;-), ale zrobiłam to z Magdaleną- i na wizycie okazało się, że pan od pomocy w problemach innych, nagle został postawiony w sytuacji, gdzie to on miał problem....
Mimo, że Magdalena była grzeczna, przywitała się i pożegnała, interesowała się wszystkim 
w gabinecie i samym lekarzem, mimo, że starała się rozmawiać....
Pana tak zagubionego, nie radzącego sobie z sytuacją z niewyraźną miną chyba zapamiętam 
na długo....
Tak łatwiej się radzi Komuś 1:1, ale gdy naprawdę stanie się oko w oko z hi hi problemami, okazuje się, że jesteśmy normalni i umiemy ogarniać sytuację, a Ktoś z zewnątrz nie.
Zatem żyjemy sobie nadal w swoim świecie, takim jakim nam zostało dane. 


27.01
Straszne, jak ten czas szybko leci, jak uciekają nam dni życia.... jak Dzieci szybko rosną.
Oglądałyśmy z Magdaleną wczoraj zdjęcia...


 29.12
Wyjazd na święta do Barda, był rewelacyjnym pomysłem, odpoczęłam, naładowałam akumulatory i świetnie spędziłam czas, zajadając pyszności, których w domu bym nie zrobiła, nie tylko z powodu daru "przypalania", czy umiejętności, ale podania,



czy po prostu czasochłonnego przygotowania. Nie było spięć, albo niewiele pomiędzy nami, do tego piękne wschody słońca, oglądane z łóżka :-)


4.12
Pytanie, czy powrót do domu, czy ciągłe "nie" w szkole-  dzisiaj był fatalny dzień

2.12
 Jest lepiej.... na wielu płaszczyznach.....
21.11
 W uszach ciągle dzwonią mi słowa: " Magdalena ma ogromną wiedzę, ale nie umie z niej korzystać na co dzień, a przy tym, choć uczymy Ją samodzielnego ubierania się bez asysty i samodzielnie przygotowywania posiłku, to się nie udaje w pełni jakbyśmy chcieli . I nie uda się jeżeli w końcu nie pomyślimy o swoim stanie ducha i ciała- zmęczenie materiału -/ mimo naszej świadomości, ze musimy być w formie/- pozostawało nierealizowane i teraz kiedy jestem w przepaści emocjonalnej, fizycznej matni, muszę się zabrać za Siebie, żeby odzyskać sens i radość życia- a nie jak teraz: "nie wiem" , "po co", "dlaczego" i tylko pusty wzrok.... nie nie mam ochoty opuszczać tego padołu, bo nie mam na to czasu, ale na razie to ja potrzebuję więcej pomocy niż Magdalena. Nie wiedziałam, ze można się doprowadzić do, aż takiego stanu....., ale można i szybko to muszę zmienić.
Jednak na razie pakowanie i wyjazd do Mielna- na tydzień- ładowanie akumulatorów ja, Magdalena terapie metodami dr Sw. Masgutowej
9.11
Wystarczy, ze wypadną bez zapowiedzi jakieś zajęcia i czar spokoju pryska..... mama zła, dziecko złe i cały dzień - popołudnie i wieczór w plecy, mama ma rany na rękach..... szkoda, że terapeuci niektórzy nie myślą o innych- wystarczyło napisać sms-a..  "zajęć niema "
2.11.2015- Kasia K. żyje znalazła się- nawet nie wiecie jak się ucieszyłam...... wracaj do zdrowia

1.11.2015
Dzień Wszystkich Świętych- ale i dzień.... Dzień w którym Odeszła z tego padołu Basia- Barbara- moja niesamowita - jedyna prawdziwa Ciocia.....
Przez wszystkie lata- mówiła mi, że rozumie moje życie chyba jak nikt inny........- Tak Ona też dźwigała
swój Krzyż.......Zawsze Ją podziwiałam, próbowałam być tak Silna jak Ona..... ale chorób, przemijania, starości, samotności w ostatecznym rachunku Nikt nie pokona.
Odpoczywaj w Pokoju- Zasłużyłaś na to jak mało Kto.... Dopiero były Twoje urodziny... 22.10  

31.10.  
Cóż mija 1,5 tyg. od mojego wyczynu z drabiną......., noga i nadgarstek odczuwają moje prace w ogrodzie do dzisiaj......Ale to nie ból nogi spowodował, ze na Wszystkich Świętych nie jadę ani do Skęczniewa, 
ani do N.M.- do Mamy........ Myślę o KK., mamie, która wyszła z domu i nie wróciła już dwa tygodnie......- miała prawo wyjść, ale chciałabym by wróciła cała i zdrowa do domu...., widzę jak sama balansuję na granicy zdrowia...... macie pomysł jak można zmienić nasze życie i być dumnym szczęśliwym, radosnym?, 
a nie smutnym i zrezygnowanym bez sił..........?????Wiem, ze dzisiaj ponarzekam, a jutro znowu będę robić swoje- bo nie mam wyjścia
27.09/ 28.09
Właśnie wróciłam do domu, właściwie nie było mnie tylko kilka godzin/ 5 godz. jazdy i kilka chwil u Taty....
Nawet nie wiecie jakie to cenne, zobaczyć uśmiech chorego Człowieka, samotnego po śmierci Mamy....., szkoda, że moje życie samo w sobie jest pokręcone, jeździłabym częściej- ale najważniejsze że mogłam być dzisiaj, te kilka chwil. Ale możliwe było to tylko dlatego, ze mąż opiekował się dziećmi :-). Na co dzień 
z Tatą bywa P. Heniu- też Człowiek po przejściach- i tak sobie wspólnie dodają otuchy.
Zmęczona, ale zadowolona idę za jakiś czas spać, 
Madzia leki, kąpiel i ta pełnia........ znowu strach przed napadem
Pełnia z zaćmieniem pewnie sfotografowana przez wielu Znajomych, u nas tylko pies nie spał- wył do księżyca- tak mówił mąż- my spałyśmy smacznie i zdrowo..ale za krótko- czy jestem już taka stara czy potrzebuję więcej czasu na regenerację? Jestem zmęczona i śpiąca..., soki z winogron zrobione, zajęcia 
z koni zaliczone/ jaka Magducha jest na hipoterapii szczęśliwa....:-))
26.09
Pierwsze dwa dni w szkole zaliczone, podobno jest dobrze, choć mnie to jakoś nie zadowala... słysząc- proszę kanapki do szkoły dziecku robić, my nie mamy czasu i możliwości przygotowywania ich wspólnie w klasie..., to jest ta maksyma dyrektora szkoły- jaką usłyszałam trzy lata temu- 
" uczymy samodzielności"

18.09
Coraz bardziej czuję się jak oderwana granatem od pługa, nie pasuję do tych czasów, a może staję się po prostu zahukaną kurą domową? 
Ja taka aktywna w różnych płaszczyznach..............., teraz branie świata na logikę i bycie naiwną w swojej niewiedzy, powoduje u mnie frustrację, skąd na to wszystko brać czas? To tak do komentarza z wpisu: ważny telefon..., czy naprawdę muszę mieć tyle etatów i taką wiedzę? zawsze wydawało mi się, że tabelki są po to by z nich korzystać a nie wkuwać na pamięć,.... czy jeżeli coś robię, to opowiadam o tym, tak aby terapia przebiegała prawidłowo, jeżeli coś dla kogoś jest jasne/ w szkole brak pełnej informacji/ ... psia kostka ja nie umiem czytać w myślach i nie siedzę na co dzień w tych papierach...
 
5.09
Turnus dobiega końca, dzisiaj ostatni dzień terapii, można powiedzieć, że wypoczęłam mimo wszystko, ale świadomość powrotu do domu, ponowne zderzanie się z rzeczywistością, spowodował, ze od wczoraj jestem nerwowa i niespokojna, odbija się to na śnie moim i Magdaleny- strachy o nocny napad też wróciły.........
28.08
wróciliśmy z Janowa Lubelskiego zadowoleni, choć już we wtorek padaliśmy ze zmęczenia- codzienność i tempo życia wykończają, ale już z Magdaleną pakujemy się na kolejny turnus- tym razem nad morze do Mielna- turnus organizowany przez Instytut dr Sw. Masgutowej. Nie nadążam z wpisami na blogu, ..... dobranoc
4.07
Szymek na obozie sportowym, dzisiaj miał zawody pływackie- dostał się do finału- jako najmłodszy :-), 
Gratuluję sukcesu Synu
Madzia i tato w Ochotnicy Dolnej, / dzisiaj mięli wycieczkę- udaną/ wydawać by się mogło, że mam wolne, leże i pachnę czytając książki. Chwile na relaks mam- ale jak zwykle mam do wykonania zadania i jestem 
z siebie dumna, że łażąc po drabinach umyłam elewację domu, choć hmm miałam inne zadania do realizacji..... Miło, że zaglądacie na bloga mimo tak wielu zaległości we wpisach.
26.05
Od moich dzieci nie oczekuję prezentów, ni kwiatów, jestem szczęśliwa, że Je mam, ale w tym dniu bardziej niż zwykle tęsknię za Mamą......, za Tą Wspaniałą osobą, która była dla Nas zawsze, nawet gdy była już mocno chora i poruszała się o kulach- przyjechała do Swojej Ukochanej Madzi na 9 urodziny.....
Mamo tęsknię za Tobą....... dzisiaj mogę tylko powiedzieć tutaj na blogu- 
Dziękuję Mamo- Kocham Cię, choć Jesteś daleko........  

10.04.
DZIĘKUJĘ ZA WASZĄ POMOC- UPOWSZECHNIANIE NASZEGO WOŁANIA O POMOC, 
O PRZEKAZANIE 1% Magdalenie na terapie i leczenie. Dzięki Blogerom, Znajomym i Nieznajomym- Dzięki Wam- Magdalena nadal ma szansę w walce o samodzielność. 
Dziękuję BARDZO
31.03.
I już przed nami-kolejne święta, a myślałam, że  Magdalena pomyliła się włączając "ding dong"- pada śnieg- a tu za oknem wichura i zima. Jak przygotowania Ktoś zapyta?
-nie posprzątane- tak wiosennie- świątecznie, okna nie pomyte, zakupy niezrobione -  jakoś mi się odechciewa tych wolnych dni i świąt- pomna wydarzeń z lat poprzednich- żadnych stroików robić nie będę, ozdób będących w zasięgu rąk również nie. 
Chyba wyrosłam z tego absurdu świętowania, jedynie w lany poniedziałek tradycyjnie wyjazd do PSP.
Aspektu religijnego nie będę rozwijać, bo żyję tu i teraz, a co będzie potem? szczerze guzik mnie to obchodzi, bo i tak nie zależy, to ode mnie.  Zależy ode mnie częściowo- tu i teraz.... 
 jestem po prostu zmęczona
14.03
Ciężki dzień miała mama-jak nie wyląduję w psychiatryku, to będzie sukces..... Dobrze, ze jednak przyczyna moich rozterek zajęła się dzisiaj dziećmi- byli na basenie we Wrocławiu- dzieci zadowolone... dobranoc...Ale wg urzędasów z NFZ- jestem zdrowa i nie należy mi się leczenie sanatoryjne....
3.03.2015
Wiatr śnieg zamiata.... a ja od kilku dni słucham przepięknego głosu i słów.....Emeli Sande.  
Hmm po 25 latach dostałam wiadomość-  Wiesiek organizuje spotkanie klasy- ......
18.02.
-  W Polsce dzieje się wiele ważnych spraw, to, że nie piszę o tym na blogu Córki, to świadomy wybór,nie chcę zajmować się tym, co robi po z naszą ojczyzną i nami Polakami, niezależnie czy jesteśmy sprawni,
czy sprawni inaczej- wymagający stałej opieki rodzica do końca życia. Tak w Warszawie odbył się kolejny protest Rodzin ON- w związku ze zmianą zapisów ustawy dotyczącej naszych "dorosłych dzieci" skazanych na całe życie na opiekę rodzica. Wiem, że powinnam tam być, że powinniśmy być tam Wszyscy, ale codzienność i swoje obowiązki, a przede wszystkim odległość i długa jazda samochodem lub czymkolwiek
z Madzią......, nie chcę dorzucać więcej Tej Panience.. Tak... mam wyrzuty sumienia, ze mnie tam nie było....  ech
 3.02.2015
Mama długo nie myślała ;-). A teraz choć czuję się tak jakby przejechał po mnie walec, bo z moją mizerną odpornością, po tych wszystkich pigułach, to jestem zadowolona, że wreszcie zrobiliśmy coś dla nas samych, pisałam o tym tutaj

17.12
Mama jest na takim etapie, ze niema ze zmęczenia, żadnych przemyśleń- oprócz jednego- spać do wiosny
25.11
Kolejna wizyta u lekarza, hmm częściej bywam u lekarzy niż Madzia- to dobrze, że zdrowie Dziecku dopisuje, zbyt mało czasu ostatnimi czasy, ale jak nie padnę z Madzią wieczorem, napiszę choć kilka słów 
o naszym turnusie w Dziwnówku- w Jantarze, z którego to właśnie wróciłyśmy
16.10.
Wczoraj miałaby Imieniny Mama...., z różnych powodów, stan mój: niski niezintegrowany, w pewnym równaniu -wynik zależy tylko ode mnie, ale jak odzyskać siebie i swoją osobowość......, swoją siłę? próbuję dzięki niektórym Osobom podnieść się, ale upadam niżej, podobno dostajemy tyle, ile jesteśmy w stanie unieść- cóż zatem Najwyższy przecenił moje możliwości...
25.09. 
Kolejny ważny dla Magdaleny temat- zajęcia z P. Alą- udało się przywrócić.
24.09.
Dzięki modlitwie i wierze, zaczynają się  układać sprawy wydawałoby się beznadziejne, nawet już pewien problem z zajęciami w szkole, właśnie się rozwiązał. Dziękuję Panie Dyrektorze ZSS w Oławie
20.09.
Piękna sobota, każdy z naszej Czwórki ma swoje zajęcia, ale wykonujemy je wspólnie, bo to przynosi efekty :-))
15.09
poranny zestaw wiadomości wbił mnie w ziemię, teraz tylko proszę o przyklepanie łopatą......, choć powinnam działać opadłam z wszelkich chęci....cóż, życie jest cholernie przewrotne......
08.09. 
Ostatnio często słucham: czerwone gitary, jakoś tak....- pozdrawiam i wracam do obowiązków
10.08
Nawet znalazłam pół godziny na czytanie książki w basenie, hmm pół godziny, gdyż słońce schowało się zaraz za chmury i zaczął padać deszcz, ale nie poddaję się, po wieczornej kawie z Koleżanką, teraz słucham sobie muzyki i tańczę. To co uwielbiam- terapia tańcem- realizuję.
Co nie zmienia faktu, że każdą wolną chwilą/ praca w domu i ogrodzie/ jestem coraz bardziej zmęczona/ dochodzę do wniosku, że im więcej wolnego czasu, tym bardziej stracony ;-) nie umiem odpoczywać :-(
9.08.
Turnus ze Stowarzyszeniem zaczął się, pojechał tym razem Tata z dziećmi, mama w ciszy odgruzowuje dom i ogród, czeka mnie jeszcze wizyta u lekarza i wyjazd do Taty- pomóc w domu 
i spędzić czas z Samotnym Starszym Panem. Czyli każdy ma swoje zadania, teraz  mnie czas na zmęczenie fizyczne, takie aby nie myśleć o niczym, siedzieć w ciszy. 
Po turnusie planujemy z mężem, aby choć dwa dni zanim wróci znowu do pracy pojechał gdzieś sam i choć troszkę odpoczął. mam nadzieję, że się uda, pozdrawiam Was i wracam do ogródka
25.07. 
Czytając wpisy na blogach Hani i Justynki, mam wrażenie, że jesteśmy na różnych turnusach, co innego dostrzegamy...., nie będę pisać o turnusie od strony terapeutycznej więcej niż: Magdalena wycofała się, zajęcia odreagowuje w pokoju na swoich i moich rękach, rozmowa z edukatorem seksualnym... hmm nie skomentuję, więcej rozwiązań dostałam od rodziców... dobrze, że przyjechał mąż jest troszkę lżej, ale czy te turnusy są dla Madzi????? Jutro wracamy do domu, pewnie napiszę, o naszych chwilach, o terapiach robionych przeze mnie.
20.07.
Są dobre i złe strony turnusu, złe chyba mają ci,którzy nie mogą na chwilę zostawić dziecka, nie mając szans na chwilę oddechu, ale i w zależności od terapeutów jakie mają umiejętności i sposoby radzenia sobie, na razie jest różnie, a mój stan jest coraz gorszy, jest z każdą chwilą trudniej..... nie pomogły masaże, które sobie zafundowałam, gdy Madzia spała pod opieką brata. Najbardziej dostała w kość Magda i Szymek i ja na dzisiejszej wycieczce do Rabki, za długo, nie ten rodzaj atrakcji....., Magda przez Siebie pogryziona, Szymek poszczypany, a ja powbijane wszystkie paznokcie Córki w skórę...., to nie wina Madzi- tylko złości, upału, wielkiej ilości dzieciaków
i w ogóle tłumów...
14.07
na turnusie dzieje się wiele, jest wiele ciekawych zajęć indywidualnych i grupowych, nie piszę na razie zbyt wiele, mam kilka ważnych tematów do przemyślenia, a myśli się dobrze w deszczu ;-)
04.07.
Mili Czytelnicy i Blogerzy wybaczcie, że tak mało piszę, oraz czytam inne blogi, nie mówiąc 
o komentowaniu wpisów, ale jakoś czasu brakuje - skupiamy się na życiu naszym, bo szybko może przeminąć. Serdecznie Wszystkich pozdrawiamy :-)
22.06.
zaczął się kolejny dzień kalendarzowego lata, rzadziej piszę na blogu, po prostu obowiązków wiele 
i więcej czasu poświęcam na zadania domowo-ogródkowe. Mam wrażenie, że tę samą prace kiedyś wykonywałam szybciej, bez takiego zmęczenia fizycznego, ale inaczej nie będzie- w końcu nie jestem młodsza, tylko starsza. Dzięki temu, że mąż zabrał dzieci do Kudowy, udało mi się większość zaplanowanych rzeczy zrobić, teraz te kilka godzin, jakie zostały mi do wieczora, poświęcę na odpoczynek - bez ruchu, na lenistwo umysłu i ciała ;-).Dzieci z tatą właśnie wróciły 
z basenu, zjedzą obiad, jeszcze spacer i wracają do domu. A od jutra Szymon szkoła, a Madzia i ja turnus w ASTO we Wrocławiu- do piątku.... I wakacje....
10.06. 
tyle się ostatnio dzieje, a ja nie mam czasu na wpisy, zoo, protest, piknik w szkole, występy dzieci 
i rodziców....
03.06 
Bardzo dobry- najprawdziwszy wpis- jak zawsze Bogusia celnie- polecam http://stacjaautyzm.blogspot.com/2014/06/o-grubym-i-gupim.html
31.05
Próbuję własnie nadrobić zaległości w czytaniu, wpisów na blogach, a jednocześnie zastanawiam się, czy bycie szczerym, uczciwym, wymagającym wiele od siebie, a dopiero potem od innych- musi być powodem, aby moje odczucia, moje wpisy na moim blogu, dały tyle, że nauczycielki obraziły się zamiast podjąć temat rozmowy, co można poprawić na tym nieszczęsnym turnusie..... Turnus za nami,....
szczęśliwie odpoczywamy w domu
25,04- 
Krótko proszę przeczytajcie ten tekst..... i zastanówcie się.....POWINNI...http://www.klocekikredka.com/powinni/
15,04- 
Melodia jak melodia, ale słowa..... i nic więcej....Bądź tu...........................

12,04- 
do poczytania, sama wezmę się, gdy nie padnę ;-) http://www.mierz-wyzej.pl/
11,04 
Sama mało wiem o autyzmie, a nie zapytałam dotąd jak to jest z dwujęzycznością Kamila, Kaspra, czy właśnie Tadeuszka, do którego napisaliśmy kartkę- po polsku. mamy Przyjaciół w dalekim świecie, które mają dzieci dwujęzyczne, polskiego uczą sami rodzice, ale jak czuje się i jak rozumie dziecko 
z autyzmem?? Muszę dopytać Ani, Anji i Joli- trudne to do ogarnięcia....
A jednak nietrudne - Autyści potrafią w mig się uczyć i rozumieją obydwa języki, choć mogą nie mówić w jednym z mniej używanych ;-)
5,04
02,04,2014- 
takie proste....a jednak tak trudne... chór wykonuje to pięknie,  ale Jan Paweł Drugi śpiewał wspaniale 
i tak ........- Jego Modlitwa i Życie to świadectwo prawdy, miłości, pokory, służby.....WIARY
19,03,2014
Czas płynie szybko i dzieje się wiele różnych rzeczy, czytacie na bieżąco :-) Co dzieje się Na Ukrainie... wiecie, co w naszym kraju wiecie, my robimy swoje, nie dlatego, że jesteśmy obojętni na to co dzieje się w koło, ale w żaden sposób nie wiem co mogłabym zrobić żeby było lepiej ???
Mogę zmieniać lub starać się zmieniać "swoje podwórko", choć i to wcale nie jest łatwe w czasach nastawionych na konsumpcję wszystkiego / myślę tu o swoich rozmowach z Synem.... chcę..../
Ale i znowu dumam co dzieje się w głowie Magdalenki- trze lewe oko i noga lewa znowu wczoraj latała :-(. W poniedziałek " zawiesiła swoją obecność", choć niby jest super.....
Panienka rośnie i rozwija się, ale......... jednak Boża Łyżka mogłaby być zdrowa.... gdy na Ten Skarb patrzę 
i uśmiechamy się do Siebie, ja nadal z pokorą proszę o zdrowie dla Mojej Księżniczki

10.01.2014
Aga napisała to, co ze mną dzieje się od kilku dni... każdego roku. Chciałabym mieć zdrowe dziecko, albo chociaż w całej tej już istniejącej sytuacji tyle środków, aby nie prosić o pomoc Innych.  Nie chodzi o słowa : Proszę pomóż...., ale, o to co dzieje się w środku, gdy publikuje się apel o pomoc Dziecku --jego zdjęcie..... 
Dlatego w tym roku nie będę wydawać środków na druk ulotek, wolę te środki przeznaczyć na dodatkowe dwie terapie.....
A tym, którzy z nami są i wspierają od lat lub choćby jednorazowo- DZIĘKUJĘ- bo to jest ogromnie dużo- to oprócz środków finansowych jest przede wszystkim zrozumienie naszego życia
 i walki o Dziecko
spotkała nas niespodzianka : FOXmedia - Agencja Reklamowa ul. Wita Stwosza 28;
50-149 Wrocław Tel./fax 71 79 361 81 bezpłatnie wydrukowała i rozprowadziła w naszej gminie ulotki dla Madzi- Dziękujemy :-)
6.01.2014
Spacer...., niezależnie, czy jest to tłum na Rynku wrocławskim, czy jest to Zakonnica, 
czy na 1000 m2 jeden pies w parku, reakcja jest zawsze jednakowa- rany otwarte na rękach mamy i taty, którzy trzymają Córkę za rękę.... 
Nie będzie żadnych podsumowań roku, ani planów na rok następny, rok już trwa, a nasze życie się nie zmienia i raczej cud się nie wydarzy.....
6.11.
Planowałam dłuższą przerwę na blogu, ale Wasze wpisy i listy dodały mi energii, mimo kłopotów moich ze zdrowiem chyba dam radę pisać :-). Kolejne wyniki badań potwierdziły moje choróbsko, aż dziwne uczucie mnie dopadło, jak to jeszcze ja chora? Nie dość, że Magdalenka, to i ja....? 
Całe życie byłam zdrowa, może czasami katar i depresja ;-), ale byłam zdrowa, a teraz..., nastąpiło przemęczenie materiału i przede mną .... już zaczęło się prześwietlenia to cd badań, ale i zastrzyki przeciwzapalne i przeciwbólowe i mnóstwo tabletek hmm moja wątroba tego nie wytrzyma ;-). 
Ale ja dam radę ;-) I mocno wierzę, że kłopoty wielu mam też się w końcu skończą...
Trzymam za Was i wasze zdrowie kciuki
a przy okazji Magdulka znalazła zdjęcie, gdy miała 3 lata, 

27.10
Najważniejsze, że mój pomalowany samochód nadal wywołuje uśmiechy na ustach innych kierowców :-)) pozdrawiam Wszystkich

szukając jednego znalazłam drugie ;-)

26.10
Upiekłam"placek z Woli", nie lubię jak coś mi się nie udaje, dlatego podjęłam tę drugą próbę, aby był tak dobry jak ten Cioci...., a jednak jak już dałam wszystkie składniki ;-) zrobiłam wszystko jak należy 
 - to upiekłam dobry zakalec- nigdy Nikomu nie udało się zrobić z tego ciasta zakalca, a ja potrafię ;-)
25.10 
w jednym kompie wcięło mi dane, a stary właśnie wyświetlił komunikat- twardy dysk jest uszkodzony....
18.10
Źle się czuję..........., dzisiaj dla odmiany serducho mnie nie słucha, mam tyle rzeczy do zrobienia, a nie mam siły....., kolejne badania...., ach czemu tak się dzieje??? Bolą mnie ręce,nie jestem w stanie obrócić strony w książce, którą czytam Synowi...
1.10 
Już kolejny miesiąc, miałam ów zacząć ładowaniem akumulatorów na szkoleniu:
"Szczęśliwa mama - szczęśliwe dziecko"przypomniano mi  tezę Ericha Fromma, że matka daje dziecku “mleko i miód”.
Mleko jest symbolem odpowiedzialności i troski o dziecko, miód symbolizuje słodycz życia, daje przeświadczenie, że dobrze jest żyć.
Aby dawać “miód życia” matka musi być nie tylko “dobrą matką” ale również szczęśliwym człowiekiem.
Jesteśmy zwykle "dobrymi matkami" tylko często zapominamy zadbać o siebie, o czas dla siebie
 i trudno nam być szczęśliwym człowiekiem. Czasem wystarczy zmienić niewiele..... 
ale jak to w życiu bywa - mąż na szkoleniu i dzieci zostają pod moją opieką.... pierwsza część szkolenia naładowała mi trochę akumulatory, ale jesienią trzeba by ....... życie 
9.09.
 Dzisiaj zgrałam zdjęcia z aparatu i sama się zdziwiłam,że tyle różnych rzeczy zdążyliśmy zrobić tylko przez 3 dni, sekwencje, to jedno, a przyjemności to drugie był spacer do lasu, były wyklejanki, był basen, był całodzienny wyjazd do Zamku Książ, była chęć zakupu dziecka ;-) i urodziny Franka, ale o tym napiszę " później" ;-)
28.08 
I tak minął kolejny rok wspólnego życia, mimo wielu trosk, niepowodzeń, rozczarowań z obu stron, nadal trwamy jako małżeństwo, coraz słabsi fizycznie, bo przecież starsi, ale silniejsi w uczuciach, choć wiele chwil, to mijanie się w życiu, wiele razy zawiodłam, ale chyba podsumowanie Męża jest jednoznaczne- dwie połówki serca- jakże różne od siebie- ale połączone - to najpiękniejszy drobiazg jaki mi podarował, 
na co dzień obdarowuje mnie sobą- swoja pracą i pomocą w każdej chwili- trwa przy swojej Zołzie ;-)

a tak było chwilę temu


1.08.
Od wielu dni chodzę i myślę, a właściwie pisze post w mojej głowie, post osoby dojrzałej, z bagażem doświadczeń, zupełnie inny niż te które zapisuję na blogu, gdy teraz postanowiłam ów przelać na "papier" uciekł w nieznane z mej pamięci. 
Ostatnio wiele czasu poświęcam na  to, co zwykle he he, ale i swoje badania, jedno eliminując- strach przed rakiem ogromny, bo jak .... co będzie dalej? jak sobie mąż poradzi?
Ale to jedna strona medalu, druga to, że tych wizyt jest wiele, bardzo wiele i wiele przede mną...
Niby jestem zdrowa, ale dlaczego tak się czuję? Czy, aż tak mnie coś dopadło, że chodzę jak bomba zegarowa? Słyszę i widzę tylko inni mają gorzej, każda chwila jest jedyna i mija, życie jest jedno, przeżyj
je najlepiej, bo nic nie wraca, a czas ucieka i inne w podobny deseń....
Ale do pioruna czemu mam cieszyć się tym że inni mają gorzej- to bez sensu? Ale jedno jest pewne pogubiłam się i nie wiem jak cieszyć się z tego, co mam....
11.07.
Dzisiaj Moja najukochańsza Panienka skończyła 10 lat, a ja pamiętam Jej dzień porodu..., na wspomnienie tego minionego czasu i tych złych chwil przechodzą mnie ciarki po plecach, a z drugiej strony dzięki temu, 
że Magdalenka postanowiła urodzić się trzy tygodnie wcześniej- uratowała sobie życie.... i mi chyba też, 
nie umiałabym żyć bez Niej...
Choć dzisiejszy dzień jest wyjątkowy, bo jedyny jak każdy- nie powtórzy się, mam wrażenie, że mogłam lepiej go zorganizować, ale jakoś opadłam z sił. Normalnym jest, ze energii rodzic musi mieć dużo, 
ale przecież przychodzą chwile, kiedy dzieci stają się na tyle samodzielne,że można choć na chwile usiąść 
i odsapnąć, nam w dzieciństwie nikt nie organizował zabaw i czasu, nawet nie chodzi o to, że Magdalenka wymaga stałego zaangażowania wzroku i umysłu, ale jak ja nie wiedziałam co zrobić, to coś wymyślałam, najczęściej czytałam książki..., zbierałam pocztówki, znaczki, jeździłam na rowerze, ...., budowaliśmy szałasy, rozrabiałam strasznie, malowałam, rysowałam, a teraz mamo nudzi mi się.... jestem zmęczona, 
nie mam pomysłów na zabawy... nie mam sił na reakcje zachowań męża..., on też jest zmęczony..., 
nie lubię wakacji...
06.07.
Turnus Magdaleny zakończony, moje terapie zakończone dzisiaj dodatkowym szkoleniem i ćwiczeniami 
dla mnie. Teraz oznaczone cele, a jak będzie z realizacją.... 
27.06. 
SMUTNO MI
26.06. 
Dzieje się wiele jak zwykle u nas nawet nie nadążam z pisaniem, ale brak internetu, znowu ulewy 
i podtopienia w okolicy, ciągłe jeżdżenie męczy, ale jeszcze wiele spraw papierowych do załatwienia chociażby złożenie ponowne dokumentacji do orzecznictwa.... dobranoc idę spać, u nas już tylko komary nie śpią. Od poniedziałku turnus we Wrocku, w sobotę Szymek jedzie na obóz sportowy, a Magdalenka będzie miała wraz z 8 innych Dzieci z naszego Stowarzyszenia Razem Łatwiej - pierwszą imprezę urodzinową- ....; w piątek zakończenie roku szkolnego....
15.06
Ostatnio usłyszałam, "Anka wyglądasz jakby po Tobie przejechał walec, kilka razy ", cóż trudno zmieniać siebie i odnajdować na każdym kroku radość, uśmiech i siły do trwania...
29.05.
Jak zwykle Babcia Gosia myśli o wszystkich naszych Dzieciach i o nas. Ta Kobieta mimo ciężkiej choroby nie poddaje się walczy o Kubusia i o nas. Słowo dziękuję, to zbyt mało, ale powtórzę DZIĘKUJĘ 
CI BABCIU GOSIU, pozwalasz wierzyć że te wszystkie troski, rehabilitacje i wiara w ludzi ma sens
treść listu tutaj
A moje troski widać nawet na masce samochodu- wyjątkowy obrazek terapeutyczny ;-(
Dopiero jak namalowałam, uświadomiłam sobie co zrobiłam- tęcza to wyjątkowy symbol- bezpieczeństwa 
i zamknięcia się i naszej rodziny w bezpiecznym kloszu- to tak działa podświadomość na troski dnia codziennego...., nie będę dokładnie Wam tego opisywać, ale mój umysł skupia się jasno na bezpiecznym życiu moich dzieci, naszej rodziny, na chęci stworzenia tego cudownego świata i...

27.05. 
Kilka dni bez internetu robi swoje, na wielu zaprzyjaźnionych blogach, aż huczy w posadach ;-), 
a ja nie jestem na bieżąco, prace w ogrodzie wynagrodziły brak "kontaktu ze światem"..., a teraz wszystko wiesza się i nie mogę zapisać posta i tego jednego zdania. HMM może czas na przerwę ?
22,04. 
Dzisiaj prawie w całości wycięłam ulubiony krzew mojej Mamy- chorował 3 lata, a rósł 
z małej sadzonki podarowanej mi- 12 lat temu...,
aż w końcu przyszła na niego pora- tylko na kilku gałązkach pojawiły się pąki..., tym krzewem była Weigela- ale można powiedzieć tak- krzew jednak ocalał mimo, tego, że Mamy już nie ma na tym padole,
 te kilka pąków, pozwoli odrodzić się...
zdjęcie nie jest moja własnością, pozwoliłam sobie na skorzystanie z grafik zamieszczonych w internecie, celem pokazania Wam owego pięknego krzewu
21,04. 
Terapia czaszkowo- krzyżowa trochę mi pomogła, ale muszę wziąć się za swoje zdrowie, choć na razie wzięłam się za ogród - a to długa i mozolna praca, choć sprawiająca przyjemność, takie inne zmęczenie i oderwanie dające wiele radości. 
10.04. 
mam takiego doła, tyle spraw do napisania i rozwiązania problemów, ze nie wiem za co się wziąć, to uciekam w malowanie auta- to jedyne pozwala mi teraz poczuć się dobrze.... uciekam po Magdalenę i dalej terapie, dom, może w końcu usiądę i poskładam się...
ech... ,,Agresywne zachowania u dzieci ‒ tak samo jak u dorosłych ‒ biorą się z braku poczucia, że jest się kimś wartościowym dla innych ludzi, w szczególności dla osób, które się kocha. Trzeba wiedzieć, jak wrażliwe są dzieci: zawsze kiedy coś złego dzieje się w rodzinie albo między nimi i rodzicami, biorą to do siebie i czują się winne. A czuć się winnym to znaczy: czuć się nic niewartym. Dzieci czują się winne, gdy rodzice się kłócą,, gdy działają na nerwy matce, gdy ojciec jest nerwowy, kiedy rodzi się niepełnosprawna siostra, kiedy… gdy... Ta lista jest nieskończenie długa''.

i wszystko jasne




3,04. 
Mija miesiąc od śmierci Mamy... kwiaty na grobie wyglądają tak jakby położone wczoraj- nawet żywe róże ukryte wśród wielu wieńców nie zmarzły... Tato radzi sobie dobrze- zapaliliśmy znicze 
i w śnieżycy wracałam do domu. A jak się czuję? Tak samo i tylko sen- koszmar z wyświetlonym na czerwono neonem/ neon niby ma światło niebieskie/-  otwarta Puszka Pandory ...ciągle bije mi po oczach i sen nie daje o sobie zapomnieć- sen w którym Jedyną dobrą Osobą była Mama- powiem Wam tylko tyle, gdybym umiała przelać to na papier- byłby gotowy scenariusz na rewelacyjny film "Tarantino" lepszy niż Pulp Fiction - wracam do swojego życia i zastanowię się nad pytaniem jakie zadała mi we śnie Mama.....
28,03
Najlepsze podsumowanie filmu, który wczoraj był w TVP- .... nie chcąc się dołować- ale Tato Julki- napisał to dokładnie tak jak należy http://www.rozbrykanajulka.pl/2013/03/poranne-refleksje/, ale i w Tygryskowie można ciekawe podsumowanie przeczytać http://autystyczne-tygryskowo.blogspot.com/2013/03/milosc-ponad-wszystko.htm
20.03- 
Astronomiczna wiosna już od dzisiaj, a kiedy wreszcie przyjdzie? Na osłodę Chopin Nigdy nie umiałam nic zagrać Chopina, ale uwielbiam Go słuchać

13.03.2013-
godz.19.06- biały dym... VIVA PAPA - Nowym papieżem został Jorge Mario Bergoglio, arcybiskup Buenos Aires, który przybrał imię Franciszek- ...odbuduj moją świątynię... 
7.03.  
Wczoraj był piękny słoneczny dzień- dzień na ostatnia drogę mojej MAMY..., trudne chwile i życie trwa. Szymon chory nadal, Córka nienajlepsze wyniki i przed nami dalsze badania na hematologi... Znajomi mówią mi ze jestem silna i twarda, a ja jestem pyłkiem..., moje życie i wszelkie zdarzenia przerosły mnie, jak jeszcze chwilami jestem w stanie coś podnieść, to dźwigać swojego życia już nie... mama miała tylko 67 lat... źle mi ...
3.03.2013
Ostatnie dni i noce są dla mnie bardzo trudne, jestem rozdarta problemami i zdrowiem dzieci, ale bardziej tym, co dzieje się z Najważniejszą Osobą, Najukochańszą, która dała mi życie...wybaczcie nie jestem 
w stanie pisać...
20.02. 
Zadania turnusowe choć okrojone, ze względu na małą ilość czasu popołudniowego, realizujemy. 
Dlaczego nie w całości- doba jest za krótka, a organizm tez chce odpocząć po jeżdżeniu do szkoły, ze szkoły na terapie i z powrotem, nie mówiąc że i zajęcia w szkole i terapie też wyczerpują. Część realizujemy rano przed wyjazdem do szkoły- sekwencje stymulacyjne, polepszone o terapie Masgutowej- jak deska- przedsionek, czy wodzenie wzrokiem..., popołudniowe taktylna z elementami neurostrukturalnej zrobione, klocki układane- budowałyśmy domy, ale całości nie damy rady zrobić- Magdalena jest dzieckiem i chce się tez bawić, a to dla mnie jest ważniejsze niż terapie.
02.02.
Turnus dobiega końca, czy w normalnym pędzie dnia będę umiała zastosować się do wytycznych? 
Czy środowisko- szkoła, podwórko i my wszyscy w domu, będziemy umieli tak żyć i pracować 
z Magdalenki autyzmem, tak jak tutaj? Chciałabym, ale to trudne; warto spróbować nie bać
i nie rezygnować. Trzeba to zrobić, aby Magdalena mogła być samodzielna w przyszłości, 
bo ma na samodzielność szansę. Tutaj jest łatwiej mówić wiem, widzę, masz problem, widzę, że nie radzisz sobie, chcesz żeby Ci pomóc?....wizualizacja na każdym kroku..., bo tutaj wszyscy w koło funkcjonują na takich zasadach, tutaj to normalne...
Boję się powrotu do domu, bo trzeba bardzo wiele zmienić, jeżeli nie wystarczy zmienić sposobu myślenia...

31.01. 
Nawet nie zauważyłam, że minął rok od czasu, gdy powstał ten pamiętnik, tak wiele się dzieje w naszym życiu, tak dużo musimy się nauczyć, a jednocześnie tak wielu Ciekawych Ludzi poznałam dzięki temu blogowi, mamy taką miłą cudowną Rodzinę Blogerów :-), ja znalazłam czas by poznać życie Innych 
w różnych stronach świata, zobaczyć zdjęcia raju na ziemi, poznać pewną Agnieszkę z Malezji, Bogusię, zwariowaną Sznupcię, Ankę żyjącą w Japonii, Ojca Karmiącego- z Jego sposobem na życie wielu Cudownych Ludzi: świetnych fotografów,- ucho od śledzia i  Jol, Anię z Niemiec, Anję z Holandii, z którą ciężko pracowałyśmy w akcji dla Ani i Nikodema, Babcię Gosię, odnalazłam Agę mamę Frania, Anię mamę Agi, Poznałam Danę i Jej Cudowna Justysię i Kasię,Monikę, która dzielnie zmienia świat:-). Młode Mamy i Tatusiów- którzy chcą żyć i pomóc Swoim Dzieciom, Wiele wiele ciekawych akcji udało się przeprowadzić od kartek z życzeniami dla Madzi, poprzez akcję ze strażą pożarną.... Nie wymieniłam wszystkich, ale Kochani czytam o Was i Waszych Pociechach, i nie wolno mi zapomnieć o Małgorzacie, która cierpliwie pomagała i wspierała w ciężkich chwilach, czy Cudowną :W: , Jest wielu cichych Czytelników- Dziękuję Wam wszystkim, że Jesteście z Nami. Zostańcie z Nami :-) Jakie są statystyki, Ktoś zapyta? Odwiedza bloga Magdalenki wiele Osób z całego świata, wiele Osób Poznaje Księżniczkę i Jej życie :-)

16,01
Warunki pogodowe wcale nie lepsze, więcej samochodów na dachach i w rowach- boję się jeździć w takich warunkach, ale nie mam wyboru :-(. W tajemnicy powiem Wam, że żyję- czuję każdą nawet najmniejszą cząsteczkę swojego ciała- to się nazywa grypa- nie wiem skąd to przyciągnęłam- ale powiem tak oddychanie sprawia mi ból :-(. Dobrze ze choć Magdalenka zadowolona ze swojego dnia w szkole- byli na górce- pojeździć na sankach i jabłkach- Magdalena dawała sobie świetnie radę :-) Dobranoc- idę cieszyć się życiem hmm, a właściwie odczuwaniem bólu nawet w najmniejszym palcu u nogi. Życzę Wam aby takie odczuwanie świata się Wam nie przytrafiło..
14,01,2013
Dzień zaplanowany pięknie, plany zaakceptowane przez Magdalenkę, jednego nie wzięłam jednak pod uwagę..., warunki pogodowe uniemożliwiły realizację planów związanych z rehabilitacją 
we Wrocławiu, Ci, Którzy mają autystyczne - nerwowe ;-) Skarby wiedzą, co się potem dzieje...
dużo stresów, złości i niepotrzebnej agresji, ale ja nie mam pomysłu jak wyeliminować szczypanie przez Magdalenę Szymka , siebie i mnie???- jak zwykle skończyło się na łzach, tuleniu,  elementach terapii taktylnej i neurostrukturalnej zrobionej w domu. Obiad i spanie, i życie toczy się dalej. Miałam Wam napisać jeszcze o kolejnym genialnym zachowaniu Nauczycieli ze szkoły Szymka, ale mam dość 
i nie chcę pogrążać dziecka bardziej mimo przypiętej już etykiety przez wyedukowaną kardę pedagogów... "Szymek jest niedobry bo ma niepełnosprawną siostrę" !!!

13,01,2013 
Co z tego, że Naród ma wielkie serce- przypomniało mi się zdarzenie z przed kilku lat- dziecko zagrożenie życia w pewnym szpitalu na Oddziale noworodkowym, a nowy inkubator od WOŚP stoi zapakowany w folii- dlaczego? bo nas nie przeszkolono w obsłudze sprzętu...pada odpowiedź.
Hmm dzień pod wielkim sercem, ale mi jakoś wcale nie wesoło, bo przecież rok 2013 został ogłoszony rokiem działań na rzecz niepełnosprawności- jak to się na razie objawia?- Gmina obcięła zajęcia z SI- oszczędności- na Kim- na najsłabszych i na najbardziej potrzebujących  a dzisiaj zajęcia na basenie nie odbyły się dlaczego: bo PFRON, obciął środki dla dzieci na zajęcia rehabilitacyjne 
w wodzie, dobrze że mąż i Madzia mięli pieniążki i zajęcia tato zrobił sam :-) 
Nie chcę krytykować i oceniać, ale zaczynam mieć coraz gorsze samopoczucie... z jakiego powodu? 
Z prostego- rządzący coraz więcej z nas wszystkich zdzierają mają w nosie, co się będzie działo 
z Narodem, bo przecież Naród rządzącym jest nie potrzebny, oni sobie poradzą bez nas- my im tylko przeszkadzamy w sielskim życiu ;-(((, po co Polska na mapie Europy?????
12,01,2013
Ale się porobiło- toż ja prawie dwa tygodnie nie myślałam ;-). Kochani krótko- pomaganie jest wspaniałe, ale żeby unieść, to co dzieje się z tyłu takiego pomagania, ... to ja się nie nadaję. Nie zostawię Ich bo nie mam takiej woli ani -no jak???, ale oprócz nasłuchania się, zawaliłam mnóstwo spraw z własnego życia...- dobranoc idę wreszcie przytulić się do Męża
29,12 
Mama nie myśli mama jest chora, zaczęła pisać posta, ale idzie spać- dom wygląda jak pobojowisko, bo jak zwykle rozgrzebałam mnóstwo rzeczy na raz.
23.12. 
Dzisiejszy dzień był dobrym dniem, Magdalena nurkowała na basenie, pozwoliła sobie założyć okularki, nie zdjęła ich ! Szymek pływał na dużym basenie, dzień i noc dzieci spędzają z tatą. Mój dzień z Rodzicami mimo, tego, że był pracowity był miły- pomagał mi Bratanek, Babcia zażyczyła sobie żywą choinkę, udało się z gałęzi srebrnego świerka, Dziadek z Wnukiem zrobili cudną choineczkę. Ja siedzę przy uszkach, ale jakoś mi tak miło i spokojnie, bardzo chciałam świąt 
z Rodzicami, cieszę się, że Rodzice z nami, mimo choróbsk też, to są wyjątkowe święta, rok temu na Wigilię wszystko się zaczęło...
15,12.
Miał być post, ale zasypiam na siedząco i tylko napiszę tak, bałwan spłynął, ciastka uratował mąż, moje wypastowane kozaki po powrocie z podwórka zdeptał pies- są brudne, a od mamy usłyszałam, 
że jestem beztalencie kulinarne- w sumie ma rację, choć dzieciom ciastka smakowały. 
Tak to jest, jak podejmujesz się zadania, a nie masz o nim, kompletnie pojęcia, nie przyszło mi do głowy, żeby sprawdzić w necie, poprawności przepisu, a na koniec chciałam posłuchać Thomasa Tallis:  http://youtu.be/7Cn7ZW8ts3Y, a karta dźwiękowa odmówiła posłuszeństwa, wiem, że bywają takie dni... dobranoc. Aha konkurs kończy się, o północy jak dam radę cosik jeszcze napiszę, albo nie system mi się wiesza, a te kilka zdań nie chce mi zapisać na blogu....
14,12. 
Zdarzeniu w szkole Syna, poświęcę post, nie pisze ostatnio, bo wiele się dzieje, a zasypiam z kurami/ nie na grzędzie, tylko tak szybko/ ;-) jadę po Magdulę i Syna
13,12,
Jutro czeka mnie rozmowa  w szkole Szymka, nauczycielka z 20-letnim stażem- jak sama o sobie powiedziała, a rzuca epitetami...
A nasz dzień był pracowity i chyba udany- było wiele śmiechu i droczenia się przy zagadkach- Córka do koszyczka z święconką włożyła dzisiaj ślimaka/ ten  prawdziwy zajada śniadanko na łące ten cukrowy zdobi święconkę/, albo była rozkojarzona, co się zdarza ostatnio, gdy robi kilka rzeczy naraz- a słuchała kolęd i odpowiadała na pytania :-)
10,12. 
Ten Piękny wieczór Wam opiszę dzisiaj jak uporam się z obowiązkami dnia i znajdziemy 
aptekę, w której cudem znajdziemy Keeprę- niestety zmiany w przepisach od nowego roku powodują, że hurtownie wykazują już braki leków- nawet tych ratujących życie i nie mających zamienników. 
Ach cudowna polska rzeczywistość. - Leki udało się zdobyć jutro mamy do odbioru- uff

01,12,
Nie pojechaliśmy dzisiaj do Babci i Dziadka, pojedziemy jutro, padliśmy wieczorem i nie przygotowaliśmy zamierzonych rzeczy, a rano dodatkowo wyszło mnóstwo zaległych spraw, to recepty z Madzi i moimi lekami, to ciepłe spodnie dla dzieci, to ...., sami wiecie jak dużo różnych rzeczy trzeba zrobić, a zmęczenie też robi swoje... pojedziemy jutro. 
24,11
Właśnie wróciliśmy od moich Rodziców, straszne -jak słabną...., a jednak mają siły i ciągle zastanawiają się jak my sobie dajemy radę, dajemy raz lepiej raz gorzej, bo nikt, za nas nie zrobi tego co do na należy :-) Fakt zmęczenie robi swoje i te 300 km w rękach też, dobrze ze Szymek wyspał się w aucie, to na basenie pokazał co potrafi. Pływał świetnie, ale na szczęście zrozumiał, też, żeby dobrze pływać trzeba wiele ćwiczyć i uczyć się. Magdulka dzień spędziła z Tatą, na spacerkach, 
na muzykoterapii, na pracach i terapiach w domu. W przyszłym tygodniu choć na chwilę pojedziemy wszyscy do moich Rodziców. Teraz pewnie i ja zasnę, ale w środku nocy będę próbowała napisać coś więcej, dzisiaj to możliwe, bo awaria netu usunięta i już mam kontakt ze światem ;-)
22,11.
Jak któregoś dnia, nie napiszę, to znaczy, że umarłam, wiem czarny humor, gdyż nie piszę codziennie. Do czego zmierzam? Ano do tego, że już nie wiem, co myśleć i jak funkcjonować w kraju, 
gdzie na stanowiskach w budżetówce, jest zatrudnionych mnóstwo urzędników, których opłacamy, 
a ci sami urzędnicy stwierdzili/ ZUS i NFZ/, że od marca 2012 jestem nieubezpieczona, a właśnie skończyły mi się leki, na moje jeszcze inne choróbsko...
Mam dość, znowu muszę ponosić koszty, udowadniać, że jestem ubezpieczona i do tego być miłą- gdy będę DEBILOM patrzeć w oczy./ Wybaczcie słownictwo, ale mam dość/Zasypiam z dziećmi solidnie wykonując obowiązki dnia- moje własne obowiązki na stanowisku matka, a jakiś ktoś/ celowo małą literą/ śmie byle jak wykonywać swoją pracę.
Ten cudowny program o jakim trąbią dziennikarze od dwóch dni- idziesz do lekarza tylko z dowodem- to BZDURA- testując program, po uzupełnieniu danych z ZUS, przypadkowo wpisany pracownik NFZ- zatrudniony i podobno opłacane ma składki ZUS był nieubezpieczony, wiedząc o tych brakach NZF wprowadza ten program!!!!!! A ubezpieczeni sami uzupełnią dane, jak ich nie będzie w systemie, padło z ust odpowiedzialnych za wprowadzenie "terminowe" programu.
Co się stało z dziennikarzami w tym kraju?? o programie wprowadzanym owszem mowa jest, ale jako dobry pomysł...
Nie mam siły już komentować i myśleć..., Czy o to chodzi w tym kraju,- mieć roboty do roboty?
Znowu powracam do :co się dzieje w tym kraju? Kuratoria, formalnie nie mogą nic zrobić w szkołach- mają 40 szkól na Wizytatora, wzrosły etaty, ale nie wizytatorów, skargę na dyrektora szkoły składasz do niego samego/ NONSENS/ potem dopiero Gmina- a i tak usłyszysz- "no wie Pani, my nie mamy pieniędzy"...
Albo media skupiają się na fałszywym zagrożeniu terrorystycznym, aby Naród nie wiedział że z Unii dostaniemy mniej pieniędzy, że Nasz Sejm, radzić ma właśnie nad zmiana umowy/ratyfikuje umowy/...., w której jeszcze liczy się nasz głos- głos POLSKI i każda zmiana musi uwzględniać nasze stanowisko, po podpisaniu zmiany- już tylko wielka szóstka będzie dyktować warunki!!!; A jak będziecie szukać informacji o tych tematach w necie niewiele znajdziecie!!! Dlaczego, bo to są niewygodne tematy dla rządu PO. 
Tylko dlaczego milczą Media?- też cisza, bo chodzi o zwiększenie opłat za dostęp do eteru?/ Czemu milczą władze kościelne?- bo mają wejść zmiany w systemie ubezpieczeń księży? Jestem totalnie wkurzona!!!! Skoro na blogu Córki ruszam tematy.....
15,11- 
Kochani choróbsko to jedno, niestety tylko wczoraj mogłam poleżeć, dzisiaj już od rana w biegu, właśnie wróciłam do domu - godzina -21,00 hmm, a tu jeszcze popracować przy kompie trzeba, coś obiecałam Koleżance i wreszcie muszę dokończyć- pomaganie ;-), chwilę wypadałoby porozmawiać z Mężem, ale nie za dużo ;-) Was pozdrawiam i powiem tylko Magdula miała super dzień- P. Dorota- Logopeda była zachwycona dzisiaj współpracą- przez całe 45 min. Później jeszcze zajęcia z Alą- ćwiczymy nowe powitanie- bo wystawianie języka i robienie mostka- mało jest eleganckie- nowe powitanie Magdalenka zna i powtarza zawsze za nim z Alą się zobaczy- 
"cieszę się, że Panią widzę". Ale skończyło się jak zawsze :-( ciekawe czy te schematy powitań uda się kiedyś zmienić.
13,11.
W poście podziękowania, wspomniałam, że Wasza pamięć o Naszej Córce i o Nas pozwoliła kontynuować terapie, wspomniana poniżej faktura i kilka innych- terapie z października i faktury 
z Prodeste już mamy opłacone, teraz czas na kontynuację terapii, a u mnie wyleczenie z paskudnego zapalenia oskrzeli, dawno nie czułam się tak jak przez ostatnie kilka dni- co nie zmienia faktu, że zadania domowe i cykl tygodnia- terapie, transport itd. muszę kontynuować. Mimo tego, że dzieje się wiele, ja powiem dobranoc, dziękuję za wszystkie życzenia - o zdrowie- dam radę dzięki Wam ;-) 
30,10
Ciągle moje myśli krążą przy delfinoterapii, czytałam troszkę o tej terapii na blogu Asi i Martynki, rozmawiałam- pisałam z Mamą Filipa i Mamą Oliwki, jest tyle za, bardzo bym chciała, aby Magdalenka miała szansę spróbować- poznać tą terapię, ale czy coś z tego wyjdzie??? Zobaczymy na razie koniec października, a my nie wiemy ile środków spłynęło z 1 %, na razie fa / 4250,00zł / 
za tydzień turnusu wrześniowego jeszcze nieopłacona :-( zaczynają się pojawiać pytania - 
Jak zaplanować terapie, na co pozwolą środki finansowe, czy możemy kontynuować terapie bieżące? 
Czy możemy dalej jeździć do Prodeste- to wszystko kosztuje krocie. Boję się, ze z powodu braku środków będę musiała przerwać niektóre terapie, ale które, dlaczego mam to zrobić skoro to pomaga, usprawnia Magdulę, polepsza Jej życie, rozwija i uczy... Mam nadzieję, że to tylko pogoda nastraja mnie takim strachem i niepewnością jutra.
  Moja Magdalena Syrena Najwspanialsza  Dziewczynka pod słońcem- Kochana Księżniczka- Córeczka - to fotki z 2011  odnalezione na FB przez Znajomych :-)
26.10.
Zastanawia mnie dlaczego Magdalenka od kilku dni znowu trze lewe oko. Już tego nie było, co się znowu dzieje? wizyta u Okulisty kontrolna, to jedno, ale to jest inna sprawa- inny powód, lewa półkula.../ na szczęście to nie zapalenie spojówek i minęło- 31,10/
25,10
Mimo, ze dzieje się wiele, nie mam siły pisać, jest mi zimno, zasypiam z dziećmi, a do tego pada i wieje. Magdalena zrobiła się autoagresywna :-((( i nie tylko; mam nadzieję, że Jej przejdzie, teraz jest chora i bierze antybiotyk, ale ogólnie mam wrażenie że rządzi w domu :-(

21.10. Dzisiaj tylko przypomnienie ;-) obiecuję post jutro.


17,10
Małgosia M. wszystkiego najlepszego z okazji Imienin i  rocznicy urodzin :-).
Mimo, tego, ze zaspałam, położyłam się o godz. 3,30, dzieci w szkole były punktualnie, obiad zrobiony, a teraz obieram grzybki, które zebrałam na porannym spacerze z psem w lesie



Mąż wrócił wcześniej, więc pojedzie z Madzią na terapie, a ja posprzątam w domu i z Synem odrobię lekcje w domu!






13,10
Sobota była intensywna i zwariowana, post- hmm w przygotowaniu, jutro jadę do Rodziców,
w poniedziałek mąż wyjeżdża na szkolenie wraca w środę, już przynajmniej wiem, dlaczego mam takiego stracha- nie dam sobie rady sama :-( Nie wiem jak podzielić siebie na dwa i zdążyć ze wszystkim hmm, a jeszcze pies. idę spać bo siły muszę mieć. W poniedziałek M<agdalena pasowanie na pierwszaka :-). odebrać opinię z poradni- o indywidualnym nauczaniu- dodatkowe 8-10 godzin zajęć indywidualnych - rewalidacyjnych w szkole. DOBREJ NOCY i DOBREGO DNIA
12,10.
Dlaczego nie mogę być małym dzieckiem, które Ktoś poprowadzi przez świat? przerosło mnie to, pojechaliśmy do Prodeste po pomoc bo sami już nie wiedzieliśmy jak działać dalej, dostaliśmy wszystko, czego potrzebowaliśmy, teraz wydawałoby się wszystko jest proste kontynuować nasze prace, terapie poszerzone o piktogramy, wszystko wydaje się jasne, a jednak nie - zgubiłam się, siedzę i ryczę pół wieczoru, nie chodzi o to że coś mam zmienić, że mam pracować " po nowemu", ja jestem za głupia żeby po prostu to zrobić, co z tego że wszystko było jasne wczoraj, skoro dzisiaj siedzę nad tym programem terapeutycznym... Do tego Magdalena zaczęła kaszleć. Znowu nie wiem co mam zrobić- tak jakby to było pierwszy raz- trzęsę się jak galareta.
Tak,  jest potrzebna mi Osoba do pomocy, ale do pomocy nie w domu, ale ten Cień, który poprowadzi mnie w tych terapiach, który pozwoli mi uwierzyć, że dam radę i nie zniszczę do końca Rodziny

8,10.
Przygotowałam dla Was post- podsumowanie tygodnia i....wzięli całą robotę, system zawiesił się i hmm dwie godziny zapisywania w końcu przerwałam- efekt- nie ma posta :-( spróbuję później znaleźć chwilę na ponowne napisanie, myśli pewnie już będą inne...
07,10
Diagnoza funkcjonalna- jest
diagnoza kliniczna- jest
MR głowy- jest- bez zmian od 20010 r.- podejrzenie torbieli tylko się pojawiło jako "nowość"- smutna
we wtorek jedziemy do Prodeste- po program terapeutyczny, trochę późno bo 17,30, zobaczymy
w jakiej kondycji będzie Magdalena...
i z planowanych rzeczy jeszcze- Homeopata i dalsze leczenie u dr Katarzyny Bross- Walderdorff-wizyta zaplanowana na 26,10.2012
27,09
Milczę bo nie potrafię napisać, o tym co się ostatnio dzieje, obłożona wynikami badań, i opinii,
i diagnoz, a ciągle bez jednego idiotycznego podpisu, może kiedyś, teraz zamykam drzwi
22,09-
Napiszę krótko- byłam u Rodziców, nie jestem w stanie napisać nic więcej dotyczącego Moich Rodziców.
18,09.
Jestem i staram się wypełnić wiele zadań, najważniejsze spędzać czas z Synem. A w tajemnicy powiem Wam, że rysowaliśmy dzisiaj mandale każde w innym czasie, ale narysowaliśmy podobne :-)
jeszcze to nam się nie zdarzyło :-). wcześniej gdy Szymon był w szkole odwiedziła mnie Koleżanka,
zrobiłyśmy to czego dawno nie robiłyśmy he he po rozmowach, doszłyśmy do wniosku że trzeba wyrzucić z siebie parę rzeczy, oczywiście rysowałyśmy mandale, które potem spaliłyśmy, powiem krótko moje dotyczyły Rodziców i ich zdrowia- jak rysujesz nie wiesz co z tego będzie, ale chyba pomogło, bo jestem ciut spokojniejsza. Posty będę ale " później" tak mówi Magdula
10,09-
Przerażające uczucie i próba odbicia kierownicą w lewo, a za chwilę kompletna bezsilność ogarnęła mnie, gdy w lusterku wstecznym widziałam wjeżdżające na światłach we mnie auto, kierowca się zagapił, huk był straszny. a ja w aucie z dziećmi- zdarzenie miało miejsce 2 godz. temu ja trzęsę się do tej chwili i jedyny obraz jaki widzę to tego kierowcę patrzącego w bok i jadącego w mój bagażnik. na szczęście chyba Dzieciom się nic nie stało- wzywałam policję i karetkę na wszelki wypadek, ale po 20min czekania miałam dość, spisaliśmy protokół, a później dzwoniłam jeszcze przez kolejne 20 min, żeby odwołać przyjazd policji/ nie odbierali telefonu/ i karetki. Nie skomentuję słowem ... Dzieci czują się świetnie ja ciągle się trzęsę..., na szczęście nic się nie stało.
9.09-
Od dobrych kilku lat słyszymy Anka musicie znaleźć Kogoś do pomocy, żeby mieć czas dla siebie i odpocząć. Odpocząć, a nie robić wszystko w domu i ogrodzie w chwili kiedy Dzieci są z drugim Rodzicem. Oczywiście łatwo powiedzieć trudniej wykonać, bo jak jeszcze Szymka Teściowie wezmą na kilka dni, to z Magdalenką może zostać hmm- chyba tylko Paulina, bo wiemy, że jakby coś się działo to Paulina da sobie radę. Miałam jechać do Rodziców, nie dałam rady wsiąść za kierownicę i jechać te 150 km- pierwszy raz w życiu, nie miałam siły na podróż, pomijam, że łapie mnie przeziębienie, hmm, a wieczorem muszę być już zdrowa.
Mąż wieczorem nie zadzwonił - zwykle jak jesteśmy poza domem wieczorem rozmawiamy o dzieciach i dniu, trochę o sobie- nie zadzwonił bo padł ze zmęczenia- podświadomie wiedział, że może wyłączyć się, dać odpocząć obwodom- dzieci położył dziadek-miały opiekę.
Czy to zmęczenie, to działanie pogody, a może jednak za wysoko postawiona poprzeczka przez życie powoduje, że akumulatory/ nasze ciała/ wymagają częstszego ładowania/ odpoczynku/? A może to jednak lata robią swoje. Dzisiaj jak byłam w lesie z psem zastanawiałam się jak to było w moim dzieciństwie- hmm po pierwsze nigdy mnie ani Brata, nie interesowało, czy Rodzice są zmęczeni :-(, zajmowaliśmy się sobą, rzeczywiście większość czasu byliśmy sami- Rodzice pracowali, mama dodatkowo, gdy byliśmy jeszcze mali uczyła się, pracowała, jedliśmy chyba na stołówkach, z doskoku zajmowali się nami sąsiedzi. Nie żeby się nami nie zajmowali Rodzice, bo to nie prawda, ale było jakoś inaczej niż teraz.
Z czasem w miarę jak rośliśmy przybywało problemów, notorycznie mieliśmy głupie pomysły i biliśmy się- wyrośliśmy z tego, gdy miałam 15 lat.
Fakt ze szkoły- ja mogłam tłuc Brata, ale niech tylko Go, ktoś tknął w szkole -miał ze mną do czynienia.
Mieliśmy dodatkowe zajęcia- Olek chodził na zajęcia fotograficzne, ja na Siatkówkę i naukę gry na pianinie/ brrr nienawidziłam tego, a dzisiaj żałuję że nie ćwiczyłam- postawiłam na swoim przerwałam zajęcia, a dzisiaj mogłabym grac Dzieciom/ ja uczyłam się dobrze- byłam zdolna, ale leniwa, Olek słabiej, ale raczej bez problemów, za to piekł ciasta bez zakalca, a ja robię tylko zakalce :-(
Moim ulubionym przedmiotem była matma, hmm to teraz się nie dziwię, że nigdy nie umiałam napisać opowiadania, tylko wychodziły mi rozprawki. Zmieniłam temat- jakoś mnie wzięło na wspominanie. Mama była zawsze z nami, nawet z nami słuchała głośno muzyki i tańczyła. Kiedyś gdy Mama pojechała na jakieś szkolenie, a był to dzień Jej urodzin z Bratem upiekliśmy tort.
Mama właśnie niedawno przypomniała nam o tym, była straszliwie zaskoczona ale szczęśliwa, a my pierwszy raz/ chyba jedyny/ zrobiliśmy tort z jakiegoś przepisu- byliśmy dumni. Ale sama scenka wręczania tortu była mało zabawna, mama stała na dworze- marzła bo zima, a my szukaliśmy zapałek, żeby zapalić świeczki i z tortem na rękach otworzyć drzwi....:-)udało się. Mam nadzieję, że szybko odzyskam kondycję i wreszcie pojadę do Chorych Rodziców. Tato powiedział, że dobrze zrobiłam,
jak nie czujesz się na siłach nie siadaj za kółko, rozmawialiśmy rano przez telefon, Mama mimo tego że wyniki ma hmm niedobre, i problem z jedzeniem, zaczęła wreszcie trochę jeść, a tym samym lepiej się czuć.
07.09.
Żyję tak, jakby za chwilę miał skończyć się świat, żyję z karta w ręku - zapisanymi zadaniami do zrobienia- głównie dotyczącymi Magdaleny, choć we wtorek zebranie u Szymka w szkole. Lista zadań długa. dzisiaj pojechałam z Magdaleną do Neurologa omówić eeg i pamiętałam prawie o wszystkim :-((( , cóż zrobimy rezonans - pytanie zadam w październiku :-(, albo zdzwonimy się jutro
A właśnie dzięki Pewnej P. Dr Renacie- rezonans mamy już 24.09/ zaraz po powrocie z turnusu w Mielnie, z kolei 15,09- robimy wszelkie badania związane z rezonansem i kontrolne poziomy/ przed wyjazdem na turnus/. Może tez dlatego tak chciałam zrealizować marzenie- delfiny w terapii dla Córeczki- jak tylko pojawiło się hasło- Delfinoterapia. Jutro mąż zabiera dzieci do Teściów, w planach łowienie ryb,/ żebym mogła pojechać do mamy- znowu jej stan się pogorszył. Oprócz tego dom wygląda jakby przeszedł przez niego tajfun, a ogród zarośnięty, trawa wysoka, chwasty przerastają kwiaty, może dlatego ocalały przed Ogrodniczką, która i dzisiaj biegała z łopatą i wykopywała co się da. Ok wracam do robienia obiadu i zaraz do masaży- terapii Madzi :-)
31,08.
Moim marzeniem zawsze było pojechać z Magdalenką na terapię z delfinami, jednak koszt- uzasadniony jak najbardziej odsuwał w czasie marzenie, pozostawiał je w marzeniach najważniejszych ale nieosiągalnych, jednak wczoraj wysłałam email do" Dobrej wioski" okazało się, że jeszcze w tym roku- w październiku mogłybyśmy polecieć, a tutaj obleciał mnie strach- pomijam, że nie wiem ile środków jest na koncie Madzi, bo ciągle prowadzimy terapię dzisiaj też złożyłam rachunki na 1190,00 zł tylko z sierpnia, a koszt delfonoterapii to 2950 euro i 9000,00zł- utrzymanie, przelot na 2 tyg., a najważniejsze boję się o Magdę w samolocie i Jej padaczkę, paszportów też nie mam- skupiałam się na rzeczach osiągalnych i ważnych na co dzień, a gdy marzenie jest w zasięgu ręki ja się boję...
28,08.
Hmm trudno napisać, to co chcę, bo to świadczy tylko o tym,że zaczyna dopadać mnie jakaś paranoja
:-(.
Oczywiście nigdzie nie było napisane Komornik- przecież nigdy nikt takich informacji nie zapisuje na awizo- co mnie wczoraj dopadło nie wiem, skąd się wzięło nie wiem, sama sobie zepsułam wieczór, choć udało się powspominać i miło spędzić czas. Dobrego dnia :-)
27,08-
Miała być mała rodzinna uroczystość- mamy dzisiaj rocznicę ślubu, a po wyjęciu ze skrzynki awizo- z dopiskiem Komornik- odechciało mi się żyć i ciągle myślę co to może być, nie mam żadnych zaległości mimo trudności, nawet mandat zapłaciłam, o co chodzi? Nie mam żadnych niezapłaconych zobowiązań, choć po tym, co się dzieje w tym kraju dłużnikiem można być na każdym kroku, w końcu moje dane są w różnych urzędach, na blogu widać nr rejestracyjny mojego auta, mam nadzieję, że to pomyłka, ale dzisiejsza noc z głowy nie zasnę z nerwów, dlaczego, to się zdarza??? Jeszcze coś się dzieje z moim blogiem, jest jakiś błąd i nie chce zapisywać aktualizacji, a miałam napisać Wam o wczorajszym dniu Magdalenki...
22,08
Ktoś może zapytać dlaczego Magdalena mając 9 lat nie chodzi jeszcze do szkoły? Odpowiedź jest prosta odraczałam Magdalenę świadomie, mając nadzieję że w środowisku dzieci zdrowych, zacznie samodzielnie funkcjonować, ze względu na swój wolniejszy rozwój. Teraz jednak przyszedł czas, aby Córka uczyła się pisać i czytać, i mimo moich najlepszych chęci i umiejętności tego nie jestem w stanie zrobić sama. Te trzy lata wiem, że nie były stracone, wiem że Magdalenka nauczyła się wiele i zaczęła dostrzegać dzieci- bawić się z nimi na swój sposób, nie zawsze jednak rozumiany przez dzieci,
ale i dorosłych. Sama czasami pytam siebie jak bawić się z Tą Uroczą i Kochaną Panienką?
Ale najwyższy czas, abym była Mamą nie tylko rehabilitantem- mam Dwoje Wspaniałych Dzieci i Wspaniałego Męża. Czas na zmiany- dobre zmiany, choć na prawdę nie wiem jaką szkołę wybrać dla Mojej Wspaniałej, Kochanej, Najcudowniejszej Dziewczynki??? Zazdroszczę Bogusi i Monice, ze mają taką super szkołę w Olsztynie- szkoła to Ludzie, rozumiejący problem i chcący ów rozwiązać...
19,08.
Maria podrzuciła mi linki do programów umożliwiających "obróbkę filmową", za co  bardzo dziękuję, ale niestety jeszcze nie miałam chwili, a może strach mnie obleciał, że sobie nie poradzę?- Bądźcie cierpliwi proszę, postaram się zmobilizować jednak nie dzisiaj- Magdalena po powrocie do domu już drugą dobę, w nocy kaszle- idę do Córki
14.08
chciałam Wam napisać jeszcze o dzisiejszym dniu, ale bateria mi pada, a tyłek boli od siedzenia na schodach- takie tutaj są cyrki z netem, a przede wszystkim mam tez zaległości w czytaniu innych Blogów, nie wiem co dzieje się, u Naszych Cudownych Dzieci. A na koniec tylko wspomnę że w Brennej jest piękna Remiza OSP i wybieramy się z Magdulą w odwiedziny w czwartek, na razie poznalysmy Strasze Panie z Kola Gospodyń Wiejskich- Super Kobiety :-)
11.08
Dojechaliśmy- tzn. przywiózł nas Mąż, Hotelik przyjemny widok z okna na góry i las, Magdalena zasnęła, a ja szukam netu :-( leje jak z cebra. Pomijam, że nie zabrałam strojów kąpielowych- sprawdzałam przed wyjazdem stronkę hotelu i jakoś nie dopatrzyłam basenu, a Magdalena tak lubi pływać. Jestem już tak zmęczona, ze wiele ważnych rzeczy mi umyka, a może to jednak starość? Dobranoc Mili Czytelnicy.
Od rana zajęcia, po południu indywidualne z Madzi ulubionym Logopedą P. Oksaną

Już 6.08, a ja jeszcze nie opisałam naszego pobytu w szpitalu, wolę jednak szybko zapomnieć "to doznanie", gdzie Magdalenę skuto z chęci założenia wenflonu, który i tak rano zdjęła sobie sama bo był niedrożny, a pobranie krwi zrobiono jak zawsze na igłę bez strzykawek z podciśnieniem. Każde badanie robiono odrębnego dnia, a ja musiałam wymyślać zdrowemu dziecku zajęcia, żeby nie rozniosła szpitala.  A w ogóle z braku funduszy badanie, które było przyczyna naszego położenia się- robi się tylko 7.15- 7.30, bo w innym przypadku nie ma kuriera, który do innego szpitala zawiezie krew. W tym innym szpitalu nie ma tego oddziału itd. W końcu ja zajęłam się jeszcze drugim dzieckiem i  druga Mama sama zawiozła krew do laboratorium. Powtarzam tylko jedno Pracownicy starają się być mili, ale idiotyzmy jakie wymyśla NFZ zniechęca do wspominania każdego pobytu w szpitalu. Dobrze, ze odwiedzali nas Nasi Panowie:-)




Gdy tak radośnie spacerowali, ja spokojnie mogłam się wykąpać, bo dziecko miało zapewnioną opiekę. Aha kolejna rzecz- za to, że zostałam z Dzieckiem w szpitalu- z dzieckiem, które nawet w orzeczeniu o niepełnosprawności ma wpisane, niezbędna stała opieka- będę musiała zapłacić za pobyt te dwie noce
w szpitalu. HURA NIECH ŻYJE NFZ, wraz z ministerstwem zdrowia.
ha ha i wyszedł z tego post, a ja jednak napisałam Wam  :-)

02.08. U Nas dzieje się wiele, po pobycie w szpitalu rehabilitacja trwa, wizyty u Stomatologa również, a wczoraj przyjechał 12 letni Kuzyn, stąd mam dużo dodatkowych zajęć, a sił tyle samo, jak nie zasnę wieczorem obiecuję napisać :-) Dobrego dnia Mili Czytelnicy.

26,07- na dzisiaj biorę wolne ;-) odespać ostatnie tempo prac domowych, z planów" leżeć i pachnieć" nic nie wyszło- matka ma zawsze coś do zrobienia. dobranoc :-), pozaglądam jeszcze na blogi i aaaa kotki dwa...- KULT i  Do Ani albo Czerwone Gitary Anna Maria i na koniec Anna Jantar Przetańczyć z tobą chcę całą noc

:-) dziękuję za wszystkie życzenia

21,07. Dosyć jęków, żadna z nas nie ukończyła szkoły jak być Rodzicem, jest to najtrudniejszy zawód, ale jak wyznaczy się cele, a w nich pomogła mi Pewna Małgorzata, to można próbować to realizować. Nie wiem, czy Magdalena nauczy się czytać i pisać, ale uczyć się musi. A ja muszę ustawić trójkę równo- nic mi nie da, że z przodu ciągle będzie strach miłość, a rozsadek zostanie gdzieś z tyłu. Dziękuję Wam za wpisy, rzeczywiście mogę być tylko taką Mamą jaką jestem, no może trochę muszę jeszcze poczytać :-) Nabrać do tego wszystkiego dystansu i nie wariować, bo to nic nie da. A Szczęśliwe Dziecko, gdy szczęśliwa mama, dziękuję Mamo Aniu. :-)
15,07
Kilka dni temu młode- trzy kosy pod opieką, opuściły gniazdo w winogronie na tarasie, mimo tego, że jeszcze nie latały- czyli były bezbronne, a jednak już samodzielne -przeniosły się pod okiem mamy- nawołującej je głosem do szałasu, który zbudowaliśmy w lesie na nasze potrzeby jeszcze w roku ubiegłym. Są tam nadal i właśnie wybrały się na poszukiwanie jedzenia- samodzielnie. Natura jest niesamowita, a My rodzice nasze potomstwo długo trzymamy w gnieździe starając się wychowywać i uczyć, aby w przyszłości były samodzielne i dały sobie radę, tak w skrócie i wcale nie jest to tak łatwe jak w przypadku chociażby tych kosów:-)
13,07. Mam nadzieję, ze dzisiejszy mój sen był tylko najgorszym jedynym w swoim rodzaju koszmarem, po raz pierwszy w życiu obudził mnie krzyk- mój własny- sen - koszmar- dotyczył oczywiście Magdaleny- zinterpretuję ów tak- stojąc po drugiej stronie ulicy nie ma się szans na ochronę Własnego Ukochanego dziecka, możesz w swojej bezsilności patrzeć na coś, co nie pozwala potem żyć. He ale w ułamku sekundy widzę jeszcze coś pozytywnego, Magda jest na rękach- uratowana   przez ha ha Strażaka.
Źle ze mną- rozsypuję się emocjonalnie i przekłada się to już na podświadomość.
Neurostrukturalna i nie tylko jak nic mnie czeka w najbliższym czasie.
Teraz, cali i zdrowi jesteśmy w domu i domywamy auto z zacieków, deszcz zmywa nasze dzieło dzień w dzień uparcie farba spływa ;-)
12,07
Dzisiaj chcę przygotować posta o jednej z chorób Magdalenki- padaczce, ale jest to trudny temat- muszę na nowo zmierzyć się z napadami, pobytami w szpitalu, a z drugiej strony, to życie Magdalenki, tym bardziej, ze niedawno znowu coś się wydarzyło.

10,07. Jutro Magdalena kończy 9 lat, niedawno jeszcze zastanawiałam się jak to będzie, gdy Madzia będzie miała 7 lat, a tu już po domu biega Panienka, tort zamówiłam na sobotę, będzie Tata i My?  Przygotujemy małe przyjecie i dobrą zabawę, co z tego wyjdzie zobaczymy. Jest mi miło, ze urodził się pomysł kartek pocztowych i kartek wirtualnych z życzeniami dla Madzi, Jesteście Kochani, to takie cudowne, wspaniałe już nie mówię nawet o tej naszej Straży Pożarnej- ale uwierzcie nie wiedziałam że są tak Bezinteresowni i Wspaniali Ludzie, którzy dzielą się z Nami swoimi pobytami w różnych jednostkach, nieśmiało pomyślałam żeby Każdy, przysłał Nam fotki ze swojego miejsca pobytu, może też napisał kilka słów, stronka jak widzicie się już tworzy.
Dziękuję Cudowni Mili Ludzie rozsiani po świecie :-)

01.07. Madzia wreszcie zasnęła- ostatnio znowu zaczęły się problemy z zasypianiem, ruch rytmiczny po długim czasie pozwala zasnąć, ale układanie się i szukanie odpowiedniej pozycji, miejsca trwa do godziny. Chciałam dzisiaj napisać więcej, ale jest we mnie tyle złości, rozpaczy, bezsilności, że tylko mogę sobie popłakać.
Dlaczego Boże pozwoliłeś, aby nasze dzieci były chore, co my matki i ojcowie Ci zrobiliśmy,
w czym zawiniliśmy, że dałeś nam takie wyzwanie? Czy to wiele chcieć mieć zdrowe dziecko?
W tym koszmarnym świecie, gdy nas zabraknie Kto zapewni bezpieczeństwo i pomoc naszym dzieciom. Dlaczego musimy walczyć- właściwie z wiatrakami. Skazałeś nas na piekło na ziemi.
Ile razy mam jeszcze przeczytać księgę Hioba, jak mam uwierzyć, że to co nam zgotowałeś jest dobre?
Uciekam od problemów, kolejny dzień przesypiając, to nie temperatura mnie wykańcza, tylko bezsilność, ból, rozpacz, tęsknota za Synem też
27.06
dzisiaj działo się wiele, był dentysta- dwa zęby zalakowane, były terapie u P. Bernadety, był wyjazd Szymka do PSP jrg 3; Magdalena była agresywna- jak nigdy, a rano znowu w szkole... tym razem P. dyrektor dala popis pedagogicznych zachowań, były i są stresy w pracy Męża, ale dzisiaj padam, wybaczcie, muszę trochę przetrawić dzisiejszy dzień. Dobranoc
25.06.
Jutro jedziemy na 2 godz. do ewentualnej nowej szkoły Magdalenki- żeby poznała nowe miejsce
i zobaczymy, co dalej...
nie lubię załatwiać spraw od poniedziałku, od razu boli mnie głowa, a jeszcze po wizycie w Prodeste
i konsultacji u Psychiatry zaczynam mieć znowu doła.Choć patrząc co powinnam jeszcze wprowadzić w diagnostyce Madzi, zaczynam się zastanawiać czy to ma sens?  jaki Frax- u Magdy na pewno nie- co potwierdza Pani Dr z Genetyki w Zabrzu. Zaraz jedziemy na ostatnie przed wakacjami zajęcia z Panią Oksaną- Logopedą Magdaleny.
W ubiegłym tygodniu trwał turnus stacjonarny Madzi, a ja jeszcze Wam nic nie napisałam, wybaczcie chyba dopada mnie zmęczenie i rezygnacja, ze znowu coś nie działa, zdjęcia jakimś cudem mąż uratował i zgrał, ale teraz muszę usiąść i choć odrobinę po polsku\gramatycznie i z sensem\ to opisać.

24.06. Komputer nadal mam niesprawny, ale coś wymyślę, żeby te tygodniowe zaległości Wam opisać. Były dobre wydarzenia i złe, złe spowodowały ogromnego kaca moralnego, a obciążenie bycia "jedynym żywicielem" zły pomysł, a najbardziej zły dlatego- bo zawiedliśmy sami siebie. Dla dzieci- jest się w stanie zejść do otchłani piekieł, mnie to kosztowało dodatkowo 24 godzin życia -"bez życia"- na tle nerwowym wysiadły mi wszystkie styki i obwody, połączenia i sprawne działanie. nie było mnie.
Dzisiaj na tyle jestem, że piszę do Was, a Tato z Dziećmi na zajęciach w wodzie.

18.06. Nie pisałam,bo działo się wiele i wiele było zadań, a że padł komputer,
o czym już wspominałam, pisanie muszę rozłożyć na etapy dostępu, do hmm innego sprzętu. Pochorował się Szymek, a z Magdaleną w poniedziałek rozpoczęłyśmy kolejny turnus rehabilitacyjny- 5 dni po 5 godz. terapii. Arteterapia, odruchy twarzy, neurostrukturalna, taktylna, temprana...
ale napisze coś, co wydarzyło się i zastanawia mnie jak Magda to potrafi??
W samochodzie siadła mi kolejna rzecz- nie wiedziałam co, żadna kontrolka się nie świeciła, tylko awaria sygnalizowana była dźwiękiem,nie skojarzyłam tego od razu, przy włączaniu prawego kierunkowskazu i skrętu tym samym w prawo. Wymyślałam mnóstwo rzeczy, dzwoniłam do serwisu, nawet dowiedziałam się, że pewnie ręcznego nie zwolniłam\ niezłe zdanie mają o mnie w serwisie ;-( \, 
a Magdalena krótko- "Mama, to żarówka"
Miała rację, żarówka prawego stopu robiła zwarcie.
Nie wiem skąd i jakim cudem Córka wpadła, na to proste rozwiązanie, ale dzięki temu problem został rozwiązany.

16,06. Cóż dałam się ponieść Euro - jednak leje we Wrocławiu, nawet Dzieci oglądają. Obiecuję napisać Wam, co się wydarzyło na przedstawieniu w piątek i o udanej wycieczce do Moich Rodziców.

11,06. Temat szkoła- nadal jest w formie rozmyślań i wyboru mniejszego zła, ze względu na brak dokumentów z Poradni psychologiczno- pedagogicznej, nie mogę formalnie zawieść podania,
w chwili kiedy padło słowo Autyzm zostaliśmy przekierowani do innej poradni we Wrocławiu/ jedynej która na Wrocław i Powiat wrocławski zajmuje się Autystami- a że moda ostatnio na diagnozę "autyzm" czas oczekiwania koszmarnie długi- ja termin zaklepałam sobie na koniec kwietnia- na 19,07.
Jednak we wtorek pojadę do Starostwa Powiatowego w Oławie- to szkoła poza naszym rejonem, więc i papierów więcej do złożenia, do szkoły podjadę, żeby umówić się na "czerwcową lekcję próbną"- jak będzie czuła się Magdalenka w zupełnie obcym miejscu- szkole specjalnej

7,06. Dziękuję, że tak licznie odwiedzacie bloga Magdalenki i chcecie czytać nadal o naszym życiu.
Jutro jadę z Magdalenką rano do laboratorium zrobić kolejne badania kontrolne, przy okazji cukier- może to jest przyczyna sikania co 20- 30min, potem poradnia metaboliczna i kolejne badania.

5,06- już wiemy trochę więcej- to tak, a propo postu " jestem przerażona"- dlatego troszkę zmieniłam wygląd strony i zdjęcie. Za to gnębi mnie teraz pytanie co z tymi szczepionkami?
Znam mnóstwo dzieci,którym nie zaszkodziły, ale też ogrom dzieci, którym szczepienie zaszkodziło, a jak w tym wszystkim odnieść się do Madzi- nigdy tego nie kojarzyłam razem, ale po przeczytaniu kilku słów z blogi Iguni- http://www.igunia.pl/zaczynam widzieć za dużo podobieństw: refluks, encefalopatia nieokreślonego pochodzenia i szukanie co Madzi jest..., wpadłam, na to żeby sprawdzić daty szczepień i daty wezwań karetki- wyjazdy do szpitali- ale czy to coś mi da??? Nie- już nie
ale coś za dużo mi wpada takich rzeczy w ręce: http://niezalezna.pl/25769-prof-dorota-majewska-autyzm-podstepy-postepu-nowe-kryteria-diagnostyczne-autyzmu-zmniejsza-ich

03,06.- Trzy Dnia Dziecka dobiegają końca, Madzia pojechała własnie na zajęcia w wodzie- basen, wydarzyło się wiele, ale po ostatnich wydarzeniach - Problemach Babci Gosi, trochę boję się pisać :-(
Nie wiem Komu zależy na tym, żeby nasze pamiętniki legły w gruzach, czemu musimy walczyć jeszcze z tym??

28,05,- Usłyszałam dzisiaj ważne słowa- dzięki temu, że Magdalena jest chora, robimy to,
co robimy, dlatego w naszym życiu dzieje się tyle dobrych rzeczy i tak abstrakcyjnych w wielu przypadkach. Czy wpadłabym chociażby na malowanie auta? czy postawienie na podwórku żuka strażackiego?
Tak to prawda, moje -właśnie takie -życie wyzwala dużo potrzeb, ale i energii- mogłam wybrać
- he he poprzedni Pracodawca pomógł -zwalniając mnie z pracy/-Mąż nas utrzymuje, Wy wspieracie, a ja mogę zajmować się dziećmi, w taki sposób jak potrafię.
 Życie to paradoks?!
Nie chcę Wam pisać tylko o problemach, bo każdy je ma, chcę Wam pokazywać różne chwile
z naszego trochę szalonego życia.
26,05 Dzieci od rana pomagają dzielnie, potem napiszę więcej- teraz składam ukłon wszystkim Mamom, które samotnie próbują podołać problemom życia i macierzyństwa- ja po 2 dniach mam dość-  gotowanie, sprzątanie, opieka, terapie, robienie zakupów, zmywanie- uff ciężka orka- ale matka zawsze musi dać radę :-)
24,05 Jest lepiej- Magdalena po wczorajszych terapiach trochę się wyciszyła  i ma lepszy nastrój, ale dzisiaj na kynoterapii, rehabilitacji ruchowej i na zajęciach z Pedagogiem Magdalenka była rozkojarzona, w domu pracuje nawet fajnie. a ja dzisiaj wreszcie wymieniłam opony zimowe- he he trochę za ciepło na nie.
Wena
Misia
21,05 i jeszcze dzisiaj- w "O" Pani mówiła, ze Magdalena dzisiaj odbijała się prawie cały czas nawet na ulubionej rytmice, jadąc do Wrocławia na zajęcia, przezywałam straszliwie z kolei odbijanie pleców i głowy o fotelik, ewidentnie była zła zaczęła gryźć siebie, mnie poszczypała- z drugiej strony mi ta pogoda też dała dzisiaj w kość, może Dziecina na swój sposób przezywała spadek ciśnienia, Pani Logopeda- z zajęć z Madzią była zadowolona- nie wykazywała autoagresji i współpracowała - zresztą w dobrym humorze wyszła z zajęć, wypiła tylko dużo wody a po powrocie do domu zasnęła- wstała w niezłym nastroju uff, zrobiłyśmy masaże i potańczyłyśmy troszkę- to chyba było zmęczenie i zły nastrój spowodowane pogodą- szkoda, że Magdula nie potrafi tego nazwać, może kiedyś...

20,05- o co chodzi z tymi potrzebami fizjologicznymi- dzisiaj Córeczka zgłaszała wszystko
bez problemu, nawet po basenie zawołała, potem nawet przy podlewaniu ogródka, a wczoraj była tragedia i pełno prania, czy to jakieś zawieszenie, czy granie Magdaleny nami?
Nie- nie sądzę czasami mam wrażenie, że styki nie działają odpowiednio i Dziewczyna się zawiesza. Muszę powtórzyć EEG.

18,05- Chodzę i myślę niby zgadzam się z diagnoza , ale... w końcu jednak Magdalena zaczęła sama inicjować zabawy- głównie przed lustrem, gdy zrobi pracę niesie ją do Taty żeby pokazać i przenosi wzrok na Niego, rzadko, ale sama z własnej inicjatywy zawoła że chce pić albo jeść, zawsze woła ze chce bajkę, jak Jej zależy to piorunem ubierze papcie bez ciągłego stania i pilnowania i przypominania co ma zrobić..., ale rzeczywiście więcej rzeczy jest wyuczonych,  a w domu cykl dnia jest już rutyną. Może boję się że znowu coś trzeba zmieniać? Choć własnie po to to robimy- diagnozujemy, szukamy nowych terapii żeby Magdalence, jak najwięcej pomóc, aby miała szansę na samodzielność
w przyszłości.

A przy okazji skończyłam pokoik Madzi, trochę obsuwu w terminie, ale dzisiaj Dziecina wraca
do Siebie, dostawić tylko szafę i schować przedłużacz :-)
Tyle tylko, ze wesoło i szczęśliwie nie może być zawsze, Magdalena wróciła ze szkoły dzisiaj przeziębiona- tzn. w ciągu kilku dni obecności w szkole zebrała zestaw zarazków i mamy przeziębienie :-(

16,05- Autyzm- szerokie pojęcie, wielu rzeczy będziemy się uczyć i dalej pracować, przeraża mnie tylko że jestem zmęczona, dzisiaj z Magdulą podejmujemy próbę leczenia zębów bez całkowitego znieczulenia, mam nadzieję że się uda, aż mnie ząb zaczął boleć ;-)

11,05- już piątek, moje choróbsko przechodzi, to dobrze muszę być w pełni sił i energii Księżniczka wraca w niedzielę :-)- z wieści jakie dostaję- RADZĄ SOBIE ZNAKOMICIE

8,05- dopiero wtorek, odgruzowałam ogródek, posiałam zaległe nasionka, klatka schodowa pomalowana, ale remoncik...., chyba nie zostanie dokończony, jestem przeziębiona i mam gorączkę- nastąpiło zmęczenie materiału ;-( chyba czas zająć się swoim zdrowiem, a może i poszaleć
u kosmetyczki??? he he pewnie, że by się przydało, ale realnie trzeba stać na ziemi. Jadę po antybiotyk :-(

06,05,2012- Magdalena uwielbia wariować na rowerze, ja na razie nadal za Nią biegam :-),

Dzisiaj Madzia pojechała na poranny patrol, w końcu tez ma Swój mundur :-)
dzisiaj o 9.00 już jeździła, a teraz moje Kochane Słoneczko, Najdroższa Perełka jest już w drodze
na kolejny turnus rehabilitacyjny, tym razem w Mielnie. Już za Nią tęsknię, ale z drugiej strony wyznaczyłam sobie zadania, mam nadzieję, ze nie za wiele jak na 7 dni, ale zobaczymy. Jednym z nich jest odgruzowanie ogródka, a drugim  remoncik w pokoju Madzi i przemalowanie klatki schodowej, 
są inne, ale powoli.

Szczęśliwie dojechali do Mielna- turnus nr3- czas zacząć.

01,05,2012- siniaki się goją, Magdalena nie daje za wygraną i chce jeździć, ale chyba nie mam tyle cierpliwości, ile wymaga sytuacja. Bycie rodzicem wymaga ogromu cierpliwości, wiedzy i miłości,
a ja uczę się nadal być Rodzicem dla Magdaleny i Szymka, który ma ciężkie życie- albo inaczej, szybciej musi, być dorosły.

25,04,2012- nie dość, ze "Smutna Magdalena", to wyniki do niczego, tzn. mleczany i amoniak  stanowczo za wysokie, wychodzi nieprawidłowy metabolizm, do kompletu niestety na skórze dziecka Tato musiał się przekonać że Magda pedałuje na rowerze szybko, ale kompletnie nie zdaje sobie sprawy z ruchów kierownicy i ... nie chcę mówić, że  mówiłam, nie chcę mówić że to Jego wina,
że Magda się potłukła solidnie na rowerze, ale już wie że kierownicę trzeba kontrować- trzymać.
Na szczęście - chyba nic się, nie stało- i wystarczą chłodzące masaże i okłady z żelu...

24.04.2012- jest wynik EEG, jest fatalny :-(, muszę powtórzyć badanie bo nie wierzę, że jest tak źle, zresztą w piątek idziemy do Neurologa, zobaczymy...

6.04.
Zaobserwowane po turnusie- progres.
Madzia nie mówi całymi zdaniami, inaczej mówi zdaniami prostymi, albo wyraźnie zaznacza ,
że coś chce lub nie. Np.: jeszcze do niedawna jadąc autem było odbijanie głowy i krótko nie to- dzisiaj: nie to, bo mi się nie podoba. Dalej - dzisiaj - nie ten uszatek, tylko karuzela.
Albo samodzielne "odtwarzanie=granie " piosenki tzn., np.: Kubek, pasta, szczotka, ciepła woda....idzie do łazienki bierze szczoteczkę, kubek odkręca wodę i śpiewa próbując jednocześnie myć zęby. Czy "walczyk dla szczotek"- Sami zobaczcie:
video
a chyba najcudowniejsze było to, że Dzieci tańczyły i bawiły się RAZEM- bez mamy, czy taty.
Magdalena patrzyła na Szymka i próbowała jego styl tańca naśladować, potem sama włączyła swoje elementy- marakasy. Bawili się nie bili nie kłócili a ja mogłam stać i uśmiechać się
video
Dobranoc, dzisiaj posłucham sobie hm hm:   http://youtu.be/m5TwT69i1lU , albo ... http://youtu.be/lIUzYeip1eM



Ostatnio zadano mi pytanie: Kiedy byłabyś szczęśliwa?
Odpowiedź prosta- GDYBY MADZIA BYŁA ZDROWA
nie nie dla Kogoś ale dla Ciebie- kiedy Ty byłabyś szczęśliwa? po tylu latach, okazuje się, ze jest to najtrudniejsze pytanie....
Jeżeli Wy umiecie na nie odpowiedzieć- szczerze zazdroszczę, a ja jak nic wybieram się
do Psychologa, teraz znaleźć muszę tylko fachowca, a nie kolejną imitację....
Dobrego dnia idę posłuchać Chopin'a.
21.03.
Odezwała się dzisiaj do mnie Mama Małgosia, Jej wiedza o epilepsji i rzeczach jakie winnam eliminować
u Madzi jest OGROMNA, jestem przerażona swoją indolencją w tym zakresie.
Dziękuję Ci Małgosiu, mam teraz jasność co do pewnych zagadnień i teraz jak będę miała wynik eeg nie odpuszczę. Choć przejrzałam opisy Magdaleny są bardzo ubogie i właściwie oprócz zapisu
o nieprawidłowości zapisu i wielu zmianach uogólnionych nie ma tam nic.
Kolejny temat Analiza pierwiastkowa włosa- badanie zrobiliśmy już dawno, jednak nie udało nam się
do dzisiaj znaleźć Kogoś Kto sensownie i rzeczowo przedstawiłby opis wyniku i zaproponował dietę.   Dobra wiadomość : już jest, mimo, że hen daleko za morzami, ale spotkamy się po powrocie z turnusu.
20.03
Wiosna -trauma chyba minęła..., nie ma co narzekać i uciekać w przeszłość -nic to nie zmieni, ani nie naprawi. Madzia jest chora potrzebuje pomocy, ale chcemy też żyć, być Rodziną
Przed nami naprawdę poważne tematy do zrealizowania, dokumenty do Poradni Genetycznej gotowe, dalej rozmowy z Mamami  i różne podpowiedzi, powoli korygujemy: metoda Johansena- nie dla Madzi- możemy zaszkodzić więcej, niż pomóc.
Teraz za Dzielnym Frankiem planujemy po powrocie z turnusu diagnozować się w Opolu.
Nadal czekamy na wynik Eeg -zrobione badanie 09.03,2012r.
Najpoważniejszy temat to szkoła..., nawet nie wiecie jak trudno zrobić ten krok...- znowu zmienia się :-( a w piątek okaże się, czy zostajemy skazani mimo ustaw, bez szansy wyboru- na szkołę specjalną.
a już miałam światełko w tunelu.....
Małe Ciche 2007

06.03.2012
Kilka dni minęło, napisałam krótko, ale przyjdzie czas żeby ten ból i cierpienie z siebie wyrzucić

to zdjęcie  Madzi jest Jej pierwszym zdjęciem- 02,08,2003r.- 21 dzień życia- pierwszy raz poza inkubatorem, po raz pierwszy mogłam wziąć Madzię na ręce, po raz pierwszy dostała pokarm mamy, ściągany codziennie i mrożony/ na potem/
Potem nie było, pielęgniarki rozmroziły lodówkę i mleko wyrzuciły.

Marzec2012
Wspomniałam wcześniej że pisanie bloga jet bardzo trudne, nie tylko jako- technicznie blog, ale dla mnie jest to zmierzenie się z chorobą Madzi i Naszym życiem po raz kolejny.
Od kilku dni próbuję wypełnić zakładkę -" Jak to się zaczęło"- uwierzcie mi na te chwilę to jest
niemożliwe !!!. Wydawało mi się, ze mam to za sobą, ze wszystko jest jasne, że przetrawiłam
to już-a jednak nie.
Wiem, ze to zrobię, bo chcę pokonać Swoją depresję- swój strach przed tym co było,
ale nie dzisiaj
Dzisiaj powiem dobranoc, dziękując Wam,
że jesteście tu z Nami.








9 komentarzy:

  1. Ania,kup kostiumy i bawcie Się z Madzią w wodzie do woli..Wypocznij wreszcie!Małgorzata

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ha ha dzięki stroje już mamy kupiłam w niedzielę :-)

      Usuń
  2. Ania,przypomnij Sobie Swoje lata szkolne,studia.Ilu miałaś prawdziwych nauczycieli,z sercem?Nie ma wyboru,trzeba liczyć na szczęście i mieć nadzieje ,że się na takich trafi:)
    Odwagi!Większość mam ma tego typu obawy.Masz oczy,instynkt Matki-poobserwujesz:)
    Madziu,Szymku-szczęśliwych lat szkolnych!powodzenia !Małgorzata

    OdpowiedzUsuń
  3. Ooo!to nawet telewizorka mu nie oddasz?:)))Małgorzata:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ha ha - wypis ze szpitala -wyniki przyszły :-))))
      ciekawe tylko skąd mi się wziął ten komornik- ha ha ha

      Usuń
  4. Uwaga do wpisu z 22,11- wg NFZ nieubezpieczonych jest 12mil. pacjentów, w naszym ośrodku zdrowia 250 Osób- są wśród nich Emeryci pobierający emeryturę z ZUS, zmusza się pacjentów do weryfikacji, a to obowiązek urzędasów,program eWUŚ, wcale w tym wszystkim nie pomaga, ciekawi mnie czy te niby nieubezpieczone Osoby ważność ubezpieczenia straciły jak ja w okresie 20-30,03,2012r. NFZ milczy, bo się nigdy nie przyznają, że program nie działa,!!!!!

    OdpowiedzUsuń
  5. Anno jestem pelen podziwu dla Ciebie I Twojego meza pelen szacunek......walka o powrot dziecka do pelnej sprawnosci.....nie ma nic wznioslejszego w zyciu...zycze Wam pelnego sukcesu....Pozdrawiam cala rodzine

    OdpowiedzUsuń
  6. Anno zycze Tobie i Twojej rodzinie aby Madzia wyzdrowiala jak najszybciej .Nie ma nic szlachetniejszego jak walka o zdrowie wlasnego dziecka,pelen szacunek.Jestem pewien ze sie to uda,Goraco Pozdrawiam .

    OdpowiedzUsuń
  7. Dziękujemy Piotrze, to nasze ukochane dzieci, dla Nich warto zmieniać świat i trwać :-))

    OdpowiedzUsuń